| Autor |
Data |
Krzysztof |
6.07.2001, 0:48:21 |
Wladyslaw Tocki zarzucil ministrowi Kaczynskiemu, ze ten "krew ludzka przeliczyl na glosy wyborcze". Czym tak strasznie narazil sie Kaczynski "patriocie" Tockiemu? Ano Kaczynski stanal przed kamerami (i mikrofonami), by podac PRAWDZIWA liczbe ofiar! W dalszej czesci swojego infantylnego tekstu Tocki wydziera sobie wlosy (z brody?): "Że nie znalazł się ani jeden, który powiedziałby: ludzie, co wy robicie!". Ja nie zaluje, ze taki ktos nie znalazl sie! Na pewno otrzymalby wtedy od hitlerowcow "Zelazny Krzyz" (pierwszej klasy?). A to pachnialoby 100-procentowa kolaboracja! W koncowce "rozprawki" Tocki chwali sie, ze dal jakiemus pijaczynie "na obiad i i kieliszek". I natychmiast dodaje: "Kaczynskiemu bym nie dal". I slusznie panie Tocki! Kaczynski nie jest alkoholikiem! A na obiad z pewnoscia potrafi uczciwie zarobic!
|
Dawid |
5.07.2001, 15:43:26 |
Dziękuję Ci młody człowieku z Poznania
jesteśmy (tak mówią) naiwni takiego też zdania
Dziękuję Ci za Epitafium dla Zydów poświęcony
Dziękuję za wszystkich zabitych, spalonych
Niestety, nie błagać, nie blużnić, tak, być uczciwy
bądz nadal czym jesteś, lecz nie złośliwy.
Pozdrawiam
Dawid Gluck, Izrael
|
Janusz |
5.07.2001, 10:49:54 |
Do p. Zbigniewa Wilanowskiego
Podal pan niekompletny adres e-mailu, moze pan to poprawic ?
|
Krzysztof |
5.07.2001, 1:22:57 |
W Gazecie Wyb(i)orczej ukazala sie "recenzja" Michala Cichego. Ostatnie zdanie tego wypracowania (domowego) brzmi: <Rzeczywiście, jak napisał Gross, "żeby odzyskać własną przeszłość, będziemy ją musieli sobie opowiedzieć na nowo">. Na nowo, czyli tak jak w "Sasiadach"? Zatem klamliwie...
|
Krzysztof |
5.07.2001, 0:15:34 |
Do "janmelo". Przykro mi, ale musze stwierdzic, ze jest Pan bardzo naiwny. "Od najmłodszych lat historycy i władze Polski Ludowej okłamywały mnie i innych Polaków, że mordu polskich obywateli w Katyniu dokonali hitlerowcy. Po oficjalnym ujawnieniu prawdy po 1989 roku, że mordu w Katyniu dokonali sowieci, byłem zaszokowany perfidią łgarzy". Nigdy nie zetknal sie Pan w 'okresie wladzy ludowej' z ksiazkami tzw. drugiego obiegu (wydawniczego)? Dalsza czesc Panskiego listu wskazuje wyraznie, ze jednak karmila Pana tylko oficjalna propaganda. Sadze tez, ze informacje o Jedwabnem czerpal Pan jedynie z "dziela" mistrza! Prawda li to?
|
janmalo |
4.07.2001, 17:49:00 |
Urodziłem się w Poznaniu po drugiej wojnie światowej w katolickiej rodzinie. Od najmłodszych lat historycy i władze Polski Ludowej okłamywały mnie i innych Polaków, że mordu polskich obywateli w Katyniu dokonali hitlerowcy. Po oficjalnym ujawnieniu prawdy po 1989 roku, że mordu w Katyniu dokonali sowieci, byłem zaszokowany perfidią łgarzy. Chwilowy ból duszy mojej ustąpił. Niemniej jednak dopiero duży szok i ból przyszedł na początku 2001 roku, kiedy media podały do wiadomości, że mordu kilkuset żydów polskich w Jedwabnem w lipcu 1941 roku nie dokonali hitlerowcy lecz polscy obywatele, i to nie żołnierze, nie policjanci, nie pospolici bandyci lecz zwykli mieszkańcy (chrześcijanie) — od wielu lat sąsiedzi tych żydów; docierają też informacje, że nie tylko w Jedwabnem Polacy mordowali Żydów. Jako chrześcijanin nie mogę zrozumieć, jak to się mogło stać, że w tak bestialski sposób nasi ojcowie i dziadowie mordowali Żydów-Polaków, w tym kobiety i dzieci. Przecież Żydzi polscy od czasu króla Kazimierza Wielkiego byli zawsze nieodłącznym elementem Polski i Polaków.
Nie jestem biegłym w pisaniu pięknych zdań, ani też poetą. Zatem to co czuję w mojej duszy w sprawie mordu w Jedwabnem postanowiłem przelać w muzykę. Specjalnie dla wszystkich Żydów zainteresowanych Jedwabnem ułożyłem trzy utwory muzyczne pod wspólnym tytułem „Epitafium dla Żydów — Jedwabne, lipiec AD 1941”. Myślę, że wrażliwy słuchacz odbierze słuchając mojej muzyki uczucia, które mną targają. Utwory te dedykuję wszystkim Żydom na Świecie, zwłaszcza tym, którzy w holokauście stracili bliskich.
Proszę też o wyrozumiałość. Nie jestem zawodowym muzykiem, na syntezatorze gram od niespełna roku. Gram tylko ze słuchu i to, co dyktuje mi moja dusza i uczucia. Utwory na załączonej płycie CD-Audio wykonałem osobiście, również zapis na płycie wykonałem sam w warunkach domowych. Obecnie jedynym moim marzeniem jest to, aby zawodowy muzyk lub orkiestra zagrali wszystkim Żydom na Świecie moje dedykowane utwory.
Kończąc mój krótki list, powiem głośno — przepraszam wszystkich Żydów za ojców i dziadów!, cicho — ... wybaczcie.
Z poważaniem
janmalo
PS: list powyższy i CD wysłałem w dniu 5 czerwca 2001 r. do:
Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich
ul. Twarda 6 00-950 Warszawa
Nie otrzymałem nawet potwierdzenia otrzymania listu i CD, nie mówiąc o jakimś podziękowaniu (np. pocztą e-mail). Przykro mi. I jak tu kochać Żydów?.
Poznań, dnia 4 lipca 2001 r.
|
Krzysztof |
4.07.2001, 3:41:24 |
W "The Jerusalem Post" mozna znalezc taki "rodzynek": <Kochav says the number of Jews burned alive in Jedwabne was perhaps as high as 2,200, and rejects recent reports coming out of Poland that only hundreds were killed at the site>.
Czyli, jesli fakty swiadcza przeciwko mitowi, tym gorzej dla...faktow! Juz nie 1600, lecz 2200! Zydzi (wiekszosc?) maja wrodzone zdolnosci do uprawiania kabaly. Ow Kochav przerasta w tej umiejetnosci samego sztukmistrza z NY-u.
|
Krzysztof |
3.07.2001, 6:42:00 |
Wczesniej Tulacz wspomnial, ze zostal nazwany antysemita. Wydaje mi sie, ze
bardzo trudno nie byc...antysemita! Przeczytajmy to: "<We live in one of
the most tolerant countries in the world. But Jews don't want to be
tolerated; they want to be accepted, and they want to be understood>, said
a man interviewed in a tlevision programme about British anti-Semitism".
(czyli - mniej wiecej - Zydzi nie chca byc tolerowani; chca byc
zaakceptowani, zrozumiani). Jesli jestes obojetny, nie interesujesz sie
Zydami, to tez jestes...antysemita! Sprawa staje sie beznadziejna, gdy
wezmiemy dodatkowo pod uwage istnienie wielu rodzajow antysemityzmu!
|
Tulacz |
3.07.2001, 1:53:27 |
Do mojego nikczemnego tekstu ponizej wdarla sie zarozumiala literowka. Mimo to przy nadziei pozostaje, ze niektorzy z moich laskawych Czytelnikow wybacza mi moja nazbyt wielka pewnosc siebie a i slowa moje nie przestana byc dla domyslnych czytelne. W nocy literki pierzchaja jak wystraszone wiewiorki...
|
Tulacz |
3.07.2001, 1:16:29 |
A moze bysmy tak najmilsi, nasi Starsi Bracia w Wierze, tak okrutnie doswiadczeni i tak okrutnie przez Boga wybrani, aby poprzez swoje lzy i cierpienie, poprzez swoja biede i swoje zaprzanstwo, przez swoj zdradziecki instynkt i wznioslosc najswietsza, poprzez Wasze wiarolomstwo obok ktorego bilo serce mojego swietego Zyda - Janusza Korczaka..., moze bysmy spotkali sie z Waszymi bracmi, ktorzy zaganiali Was do OGNIA Treblinki. - To mowie ja, chlopiec z Targowka, ktory wychowal sie na popiolach Waszego, zbeszczeszczonego przez Niemcow, kirkuta.
|
Tulacz |
30.06.2001, 14:22:53 |
Przed wielu juz laty wysluchalem pieknej radiowej rozmowy z Zydem zamieszkalym w Izraelu (nazwiska nie pomne), ktory ze swojego domu uczynil niemal twierdze polskosci. Tkwil tam wsrod polskich ksiazek i wspomnien zwiazanych z Polska. Jego rozdarcie i tesknota za Polska powodowaly skurcz serca. Mowil tak pieknie po polsku, ze wielu rodowitych Polakow mogloby sie zasepic nad wlasna, jezykowa czkawka.
Ale poniewaz nazwano mnie antysemita, nie mam prawa do wzruszenia i pamieci o spotkaniu z takim Zydem.
|
Krzysztof |
30.06.2001, 0:36:22 |
Pan Dawid Gluck z Izraela, w prywatnym liscie do mnie, zwrocil mi uwage na
niewlasciwosc mojego stwierdzenia "Wy Zydzi wszedzie widzicie wrogow".
Przyznaje ze skrucha, ze zagalopowalem sie... Faktycznie, nie wszyscy i
nie wszedzie... Przepraszam serdecznie Pana Dawida oraz osoby, ktore
poczuly sie w jakimkolwiek stopniu dotkniete moim nieuzasadnionym
uogolnieniem. Krzysztof Iwan
|
Rafal Szczurowski |
29.06.2001, 5:22:39 |
Uwaga: na pewno wart jest przeczytania artykul mego profesora Normana G. Finkelsteina-"Goldhagen dla poczatkujacych" w Rzeczpospolitej. Juz niedlugo wychodzi po polsku jego ksiazka "the Holocaust Industry". Zdaniem wielu bardzo kontrowersyjna, zdaniem moim bardzo wazny glos w dyskusji o Zagladzie. Sam profesor Finkelstein najprawdopodobniej odwiedzi Polske, ojczyzne jego rodzicow, juz pod koniec wakacji. Bedzie mowil o tym, ze nie kazda krytyka Zydow prowadzi do nowego Auschwic, ktore przezyli jego rodzice; o zlodziejach z bandy Bronfmana i innych zarabiaczach na Zagladzie; o tym jak z pamieci o Holocauscie robi sie w USA cyrk i szmire w stylu kasyna; o tym gdzie myli sie Peter Novic itd.
Nalezy sluchac Finkelsteina, ktory walczy z wiatrakami o prawde historyczna w imie spokoju jego rodzicow. Wiecej na jego stronie internetowej:
www.normanfinkelstein.com
Pozdrowienia;
Rafal
|
Krzysztof |
29.06.2001, 0:53:55 |
Wedlug pana Wilanowskiego najgorszy z wszystkich antysemityzmow jest oczywiscie polski, bo "jest osobisty, fizyczny, brutalny, chamski...powszedni". Dla mnie jest to tylko zbior pewnych przymiotnikow, ktore absolutnie nie wyjasniaja istoty antysemityzmu. Znakomita jest notatka Tulacza! Od siebie dorzuce pytanie: czy jedzac (ze smakiem!) wieprzowine, jestem antysemita? Z przegladu prasy zydowskiej-ilez tam nienawisci do tego, co niezydowskie! - odnosze wrazenie, ze jednak jestem! Moj "antysemityzm" jest niewatpliwie "powszedni" (dosc czesto spzywam niekoszerne mieso). Moze ktos poczuc sie urazony moim pytaniem. Dlatego dorzuce pare zdan o...Einsteinie. W "New Zealand Jewish Chronicle" (October 1994) mozna przeczytac to: "...it has been suggested that she was the one who actually came up with the theory wich bears his name. It may be anti-Jewish propaganda...". Chodzi tu o to, ze Mileva, zona Einsteina, miala podobno ogromny udzial w budowie teorii wzglednosci.
I takie stwierdzenie jest natychmiast zakwalifikowane jako "antyzydowska propaganda". Wy Zydzi wszedzie widzicie wrogow. Nie jest to normalne zachowanie!
|
Tulacz |
28.06.2001, 19:55:11 |
Pan Zbigniew Wilanowski nie moze sobie najwyrazniej poradzic z wlasna tozsamoscia. Juz Kazimierz Wielki antysemita byl wielkim, bowiem swoj zwiazek z Esterka przed ludem ukryl i do zabrudzenia krwi piastowskiej nie dopuscil... Potem przez setki lat Zydzi z calej Europy kryli sie przed przesladowaniami wlasnie w Polsce, ktora z braku tolerancji do obcych przygarniala ich i karmila. Doszlo wtedy wsrod Zydow do takiego pomieszania pojec, ze sami nazwali ten nietolerancyjny kraj rajem zydowskim. Mimo tak dlugiej lekcji jakiej Zydzi udzielili Polakom, wciaz ten cierpliwy lud gotowy jest udzielac nam nauk z zakresu nie tylko tolerancji. I coz antysemitom z tego, ze dla zachowania rownowagi czytaja sobie felietony starego Boleslawa Prusa, oczywiscie takze antysemity.
Nie chcac utracic laskawosci Czytelnikow nazbyt dluga epistola, spuentuje ten problem spostrzezeniem z wlasnego zycia. Sprawdzilo sie ono kilka razy.
Kiedy Zydowi powiesz, ze zachowal sie jak swinia (to moze sie ostatecznie zdarzyc kazdemu), on ci odpowie: ja nie jestem swinia, to ty jestes antysemita.
|
Zbigniew Wilanowski |
28.06.2001, 12:28:17 |
Panie Krzysztofie, Drodzy Panstwo. Najwyrazniej nie pofatygowal sie Pan aby zrozumiec nie tylko tresci mego listu ale rowniez jego celu. Probuje mnie Pan lapac za slowka - co oznacza "powszedni polski antysemtizym" lub czym sie rozni "antysemityzm polski od np. amerykanskiego".Powszedni polski antysemityzm to jest to co wlasnie opisalem w moim liscie - osobisty, fizyczny, brutalny, chamski ...powszedni, bo byl spotykany na kazdym kroku przez wiekszosc Zydow w Polsce. Przy czym moje doswiadczenia sa miczym w porownaniu z doswiadczeniami innych .Jest Pan wierzacy , pradwa ? Zabawne poniekad jest to, ze Zydzi wierza w tego samego Boga - skad zatem brak szacunku dla Zyda idacego w piatek do synagogi aby sie pomodlic i jak Pan nazwie napasc na dwoch Zydow ubranych tradycyjnie idacych do synagogi, ktorym ogolono brody i pejsy a pozniej dla zabawy przypalono papierosami? To jest wlasnie powszechny antysemityzm polski.
Owszem, antysemityzm jest nie tylko znany w Polsce, wystepuje on w wielu krajach, nawet w USA, ale zachowanie sie spoleczenstwa jakie opisalem w swoim liscie jest niemozliwe nigdzie poza Polska, Ukraina czy Litwa i to na Ukrainie czy Litwie takie wypadki mialy miejsce w czasie zamieszek lub wojny, podczas gdy opisane przeze mnie wydarzenia mialy miejsce od 1944 r. do 1968 r.w Polsce, w czasach pokoju - widzi Pan roznice ? Czy czuje Pan bol tych ludzi ktorych ogolono i napietnowano ? I za co ? Tylko dlatego, ze wygladali inaczej ? Lub dlatego, ze modilili sie inaczej do Boga ? Widzi Pan, chodzi aby na przednowku wstapienia Polski do Unii Europejskiej ( a nawet i bez tego) nauczyc spoleczenstwo polskie tolerancji i jezeli sie tego nie dokona, nie wroze Polsce swietlanej przyszlosci, bo nienawisc jest jak choroba, jak rak, zzera spoleczenstwo od srodka....czasami powoli czasami szybciej. Mam nadzieje, ze zrozumial Pan moje intencje ...jezeli nie, bardzo mi przykro. Przy innej okazji wytlumacze Panu rozne typy antysemityzmu ...od biologicznego do religijnego, ekonomicznego i politycznego, uprawianego w roznych krajach i w roznych celach. Z powazaniem dla czytelnikow moich notatek, Zbigniew Wilanowski
|
Krzysztof |
28.06.2001, 2:03:37 |
W "Gazecie Wyb(i)orczej" znalazlem to:
"Ewa Mońko, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Jedwabnem powiedziała podsumowując warsztaty, że np. wizyta w synagodze to było dla młodzieży coś nowego. - Trzeba uczyć historii prawdziwej i nie przemilczać - mówiła".
Jaki zwiazek istnieje pomiedzy wizyta w synagodze i nauczaniem historii prawdziwej? Domyslam sie, ze chodzi tu o zwiazek jak najbardziej dialektyczny.
Ponadto o jakim przemilczaniu mowila pani dyrektor? Wypowiedzi drukowane w gazecie "Adasia" sa po prostu nieuleczalnie chore.
|
Krzysztof Iwan |
28.06.2001, 0:52:44 |
Do pana Wilanowskiego! Walne prosto z mostu: panskie stwierdzenie o "powszednim antysemityzmie polskim" jest calkowicie bzdurne!!! Przede wszystkim nie zdefiniowal pan pojecia "polskiego antysemityzmu"! (czym rozni sie nasz polski antysemityzm od na przyklad amerykanskiego?). A bez tego panskie wynurzenia sa po prostu bezwartosciowe.
|
Dunek |
27.06.2001, 22:21:31 |
Do Pana Zbigniewa,
Dlatego wrocilem do domu.
Dawid, Haifa - Izrael
|
Zbigniew Wilanowski |
27.06.2001, 11:26:57 |
Pozwolcie Panstwo, ze przytocze swoj list do kilkunastu osob na temat antysemityzmu polskiego. Nie, to co opisuje nie mialo miejsca w Jedwabnem i nawet nie w czasie wojny lecz w czasie pokoju w latach 1945-1968. Prosze poczytac uwaznie i zastanowic sie nad tym czym jest i czym nie jest antysemityzm , jakie sa jego zrodla i jaki bol ci ktorzy mnie przesladowali spowodowali, ze dzisiaj, po 33 latach od wyjazdu z Polski nadal mnie ten bol dreczy i jakze trudno jest kochac wspolrodakow po takich przejsciach. Dziekuje, ja zyje alez o ile byloby inne moje zycie gdyby nie opisane wydarzenia."Drogi Panie Pulwicki, porusza Pan niebawem bardzo istotny i bolesny stosunek polsko-zydowski z domieszka stosunkow polsko-izraelskich na tle dzialalnosci Komisji, ktorej celem byloby przede wszystkim zapoznanie dzisiejszej mlodziezy polskiej z historia stosunkow polsko-zydowskich, z reszta w oparciu o zyczenie Papieza Jana Pawla II .Bardzo sprytnie wiaze Pan, tam gdzie chce Pan przedstawiac Zydow w czrnych kolorach ( i jest to Panu wygodne), organizacje lub ludzi ktorzy brali udzial w komunizacji Polski po 1944 r.lub malych grup Zydow ktore pomagaly hitlerowcom dzialajac przeciwko Polsce i Polakom i zapomina Pan o prostym, stosunkowo, powszednim antysemityzmem polskim ktory zaczal sie rozwijac od czasu sprowadzenia Zydow do Polski przez Kazimierza Wielkiego i jego nastepcow do czasow wspolczesnych.Zgadzam sie z Panem, ze Komisja powinna miec rzeczywiscie Polsko-Izraelski charakter choc wolalbym aby Komisja byla Komisja Polsko-Zydowska, skladajaca sie z obywateli polskich obojga nacji ktorzy mieliby lepsze wyczucie stosunkow historycznych i wspolczesnych.Obawiam sie tez, ze nie bardzo rozumie Pan cele nauczania mlodziezy polskiej czym jest antysemityzm, w jakich warunkach sie ksztaltuje, kto byl i jest elementem napedowym do istnienia antysemityzmu w Polsce w warunkach ,gdzie obliczam , ilosc Zydow w Polsce w obecnym czasie na nie wiecej niz 2-3 tys. ludzi mocno spolonizowanych. Krotko mowiac, zamiast propagowac element wspolpracy i pojednania w/g zyczenia Jana Pawla, podsyca Pan ogien niezgody i nieporozumien, ktory na pewno nie prowadzi do niczego dobrego.Panstwo Polskie stoi na przednowku wstapienia do Unii Europejskiej ktora zdecydowala raz i na zawsze, ze antysemityzm w tych krajach jest niedopuszczalny i zrobiono wszystko aby spoleczenstwo (szczegolnie mlodziez) nauczyc tolerancji i przyjaznego wspolzycia.Gwarantuje, ze zarowno Boy-Zelenski jak rowniez Tuwim przyklasneli by tym ideom.Widzi Pan, mial Pan szczescie, ze nigdy nie byl Pan po drugiej stronie barykady,ze nie rozumie Pan , albo tez nie jest Pan zainteresowany zrozumieniem drugiej strony, co przezywali Zydzi na terenach polskich w czasach najlepiej mi znanych od 1939 r. do 1968r. Bowiem ja bylem po tej drugiej stronie barykady! Po prawdzie ,bylem po obydwoch stronach barykady i chce tym stosunkom nadac charakter humanistyczny , ludzki. Wychowany w Polsce , w polskich szkolach, bylem przesaczon duchem patriotyzmu polskiego - Mickiewicz, Slowacki, Zelenski, Tuwim, aby wymienic tylko kilku byli dla mnie bohaterami narodowymi. Palalem taka sama nienawiscia do Moskali jak i Pan, moja polszczyzna nie ustepowala Panskiej mimo iz po 1968 roku znalazlem sie na emigracji. Bylem tak samo anty-komunistycznie nastawiony jak i Pan i Panowie typu Minca byli dla mnie takimi samymi wrogami jak i dla Pana. Ale na codzien moje zycie bylo troche inne ....od szykanow w szkole kiedy odmowilem uczesczania w "przymusowej" lekcji religii po 1956 r.i mocnej riposty ksiedza, nauczyciela religii, do napasci mojej klasy (27 osob) na mnie gdy niechcaco nastapilem na biala myszke w klasie i uslyszalem "...bo Wy Zydzi zabiliscie naszego Pana Jezusa a teraz tys zamordowal myszke" , do wrzucenia mi za koszule goracego, rozpalonego gwozdzia, do wrecz fizycznej napasci na mnie w drodze do domu , a wszystko to mialo miejsce w Szczecinie, bardzo nietradycyjnym polskim miescie.Stworzono atmosfere zastraszenia , nieprzyjemnosci, wrogosci . Mowiac pieknie po polsku i z polskim ( niezmienionym nazwiskiem) zaczalem wyrzekac sie jakich kolwiek powiazan z zydowstwem - podlegalem procesowi pelnej polonizacji . Najsmieszniejsze jest to, ze ja nie czulem sie Zydem ale raczej w 100% Polakiem. Po 1956 r. kiedy otworzono granice znaczna czesc moich "zydowskich kolegow i kolezanek" zaczela wyjezdzac z Polski. Pamietam noc kiedy spacerowalismy po mokrych ulicach Szczecina z moim
niezyjacym juz kolega Joziem Kirszolcem , ktory sciskal w reku slownik polsko-hebrajski, klal na trudnosci jezyka hebrajskiego i wyrazal zlosc, ze nie przyjeto go do Akademii Lotniczej tylko dlatego, ze jest Zydem.W tym czasie nie zawsze wierzylem takim wypowiedziom , wydawaloby sie to zbyt latwe. Tyle tylko, ze Jozio wyjechal do Izreala i okazal sie byc jednym z najlepszych wojskowych pilotow zdobywajac najwyzsze odznaczenia wojskowe za odwage . Drugi kolega z lawy szkolnej wyjechal do Izraela z 4 roku medycyny - dzis jest zapraszany przez polskie srodowiska naukowe na wyklady w Polsce - ale co ten chlopak "najadl" sie antysemityzmu w Polsce tylko Bog raczy wiedziec. Widzi Pan, on mial pecha ...on naprawde wygladal na Zyda i byl napadany nieraz za swoj wygladprzesladowany (Kontynuuje na nastepnej stronie).Albo np. wypadek gdzie kolege ze szkoly pobito, wyzwano i wysmarowano eskstramentami. Jak Pan sadzi, czy ten dorosly dzisiaj mezczyzna , pewnie zonaty i dzieciaty to pamieta? Gwarantuje, ze tak ...ale to Pana nie bolalo i nie boli. Z reszta znane jest zapewne Panu przyslowie, ze " nie ma takiego bolu ludzi obcych ktorego my nie moglibysmy przetrzymac"? Pamietam, ze pewnego razu kapalismy sie w Rusalce, pobliskim stawku, jak wszystkie dzieci w tym wieku i banda wyrostkow podeszla do nas z okrzykami " a co tu Moski przyszly sie kapac w naszym stawku ...wynocha do Palestyny....itd." Tak sie sklada, ze ja nie jestem obrzezany ( a kapalismy sie nago, jak wszystkie chlopaki) i widzialem, ze musze zareagowac inaczej nas pobija. Wyszedlem wiec z wody na tyle, ze mnie bylo widac i rabnalem w ich tonie " a co wy sk.... tu robicie, wyp....stad, to nasze miejsce" ....ich zaskoczenie bylo ogromne ....spogladali na mego obnazonego czlonka a pozniej na mnie ...zupelnie oglupieni. To nam uratowalo sytuacje! Innym razem mego ojca wezwano do Milicji gdzie poproszono go czy nie zmienilby imienia." Wie Pan, Panie Wilanowski, ma Pan piekne polskie nazwisko, po co draznic zaloge wielkiego zakladu, doszly do nas glosy niezadowolenia, ze Zyd ma tak wysokie stanowisko.....np.Jerzy , byloby dobre, nie? Panie Dyrektorze, to nie wladze tego chca, zaloga, rozumie Pan?" Zaloga liczyla ponad kilka tys. ludzi.Nie mialo to i tak znaczenia, jako, ze wkrotce ojciec stracil prace i tak.Innym razem, podpisujac umowe o stypendium fundowane z Prokuratura Generalna w Warszawie, zapytalem wprost : co mam zrobic, co mam wpisac w rubryce "narodowosc" ? Przyjemny Pan wyszedl ze mna na korytarz i zaproponowal mi " co Panu za roznica ...jest Pan niewierzacy, nie praktykujacy, po co Panu krecha w dokumentach ...wpisz Pan narodowosc polska i po sprawie" . Tak tez zrobilem i kiedy ojca wyrzucono z pracy, ja dostalem skrocenie aplikantury prokuratorskiej.Z reszta biedny ojciec nie mogl dostac zadnej pracy, absolutnie zadnej - wyksztalcony, doswiadczony czlowiek w wieku 50 lat byl bez pracy i na utrzymaniu zony i moim . Te moje 1200zl. nie pomagaly az tak bardzo. Pewnego dnia odwiedzil mego ojca znany lekarz, pulkownik, ordynator szpitala wojskowego. Wygladal elegancko w swoim swietnie dopasowanym mundurze . Siadl przed ojcem ..." Panie Wilanowski, powiedziano mi, ze moze mi Pan udzielic porady .....zwolniono mnie z pracy, przestalem byc ordynatorem, jestem bezrobotny ,moje dzieci nie wiedza, ze jestem Zydem.Jego elegancka,oliwkowa koszula zaczela przesiakac potem i zaczely pojawiac sie na niej ciemne plamy.Ojciec ofiarowal mu jedna wodke potem druga i to pomoglo ...pozniej radzil:
"Panie doktorze, ma Pan wyjatkowe szczescie, ma Pan zawod ktory pozwala Panu byc niezaleznym....niech Pan wstapi do spolki lekarskiej lub niech Pan otworzy prywatna praktyke ...chorym bedzie absolutnie obojetnie kim Pan jest, byle by Pan byl dobrym lekarzem. Dzieciom wytlumaczy Pan, ze chce Pan przeniesc sie do praktyki prywatnej ze wzgledow finansowych, ze czas na Mercedesa itd., nie musi im Pan utrudniac zycia zydowstwem, a co do przyjaciol....coz, w koncu dowie sie Pan kto jest Panskim prawdziwym przyjacielem". Lekarz wstal, uporzadkowal mundur, wyszedl i nigdy wiecej o nim nie slyszelismy. Takich przykladow moglbym mnozyc prawie bez konca , chociazby dziadka mojej zony (Katoliczki!) , ktory odmowil przyjscia na nasz slub ze wzgledu na moje pochodzenie i to mialo miejsce tu , w Ameryce.Tak samo jak dzisiaj, wsrod swoich przyjaciol Polakow slysze czesto i nadal wyjatkowo antysemickie wypowiedzi - dzisiaj jestem starszy, jestesmy w Ameryce, gdzie glosy antysemitow sa malo wazne, wiec moge to tolerowac na zasadzie "pies szczeka a karawan jedzie dalej"
ale w warunkach polskich i dla dobra polskiej mlodziezy moze warto by przedstawic moj zarys prawdy. Zarys prosty, ludzki, humanistyczny bez politycznych podtekstow , bez podjazdowej walki, w nadziei, ze nowe polskie spoleczenstwo, wreszcie wolne od komunizmu, bedzie rowniez wolne od antysemityzmu. Antysemityzm w Polsce wyrzadzil Polsce nie mniej szkod niz Zydom , ktorych w tej chwili prawie w Polsce nie ma.Moze zakoncze swoj przydlugi list opowiastka mojego kolegi ktory pojechal do Polski obejrzec stare pielesze . Idac ulica malego, powiatowego miasteczka zauwazyla go stara kobieta i zaczela wolac do ludzi ...." Boze, Zydzi wracaja, Dzieki Bogu, moze znow bedzie lepiej w naszym kraju"...Moze starsza Pani byla troche chora, moze pamietala czasy gdy te malutkie miasteczka byly pelne zycia, handlu, sklepow i sklepikow. Gdzie produkowano , gdzie ludzie mieli prace i place, gdzie nie bylo 20% bezrobocia. Koncze ten list w nadziei, ze dotarlem do Pana i ludzi Panu podobnych ...od Was, Panstwo, zalezy jak Polska bedzie wygladala w przyszlosci, bo ja, mimo , ze mi przywrocono obywatelstwo i paszport dokonam swego zycia w Ameryce, gdzie w piatek wieczorem , gdybym chcial, moglbym wyjsc spokojnie, bez obawy o to , ze mnie pobija, na ulice w chalacie z mycka na glowie i piechota pojsc do synagogi aby sie pomodlic za pamiec swego ojca ktoremu skutecznie skrocono zycie.
Z powazaniem, Zbigniew Wilanowski
P.S. Serdecznie prosze o rozkolportowanie mego listu do Pana do wszystkich tych ktorzy otrzymuja Panska korespondencje emailowa, jak rowniez do tych wszystkichktorzy moga byc zainteresowani."
|
Krzysztof |
27.06.2001, 3:43:36 |
Warto przeczytac o tym, ze "Michnik jest manipulatorem. To jest czlowiek zlej woli, klamca, oszust intelektualny".
http://www.iyp.org/pegasus/herbert.html
|
Krzysztof |
26.06.2001, 12:14:57 |
Sztukmistrz z NY-u przyznal sie do pierwszej pomylki. Wszak dla Grossa
malo istotne jest, ktory z Laudanskich "bral udzial". Reb Gross twardo
milczy w sprawie o wiele istotniejszej: ilu Zydow zginelo w Jedwabnem?
Mimo wynikow ekshumacji nadal judzi: "Ustalając dokładnie te i inne
szczegóły zbrodni w Jedwabnem, ważne jest, abyśmy pamiętali o istocie
zbrodni, którą tam popełniono: 10 lipca 1941 roku Zygmunt i Jerzy
Laudańscy bili i mordowali Żydów w Jedwabnem wraz z rozjuszonym tłumem
swoich sąsiadów. Zamordowano tego dnia całą społeczność jedwabieńskich
Żydów, włączając w to dzieci, kobiety i starców". Zatem ta cala spolecznosc
Zydow liczyla okolo 200 osob? Czas na przyznanie sie do kolejnej "pomylki".
|
Andrzej Anonimus |
24.06.2001, 17:32:35 |
Przepraszam, powtarzam post, bo przedrukowany został z błędami, zwłaszcza tajemnicze „ zamiast cudzysłowu lub kreski tworzy niepojęty bełkot.
Szanowni Państwo! Najwidoczniej dyskutuje pokolenie, które nie widziało tamtych czasów, a wytworzyło sobie ich fałszywy obraz. Chciałbym zwrócić uwagę na podstawowy błąd, który w dyskusji powtarzają wszyscy, przeciwnicy i popierający, zaczynając od samego p. Grossa. A właściwie dawniej, od Heydricha, Kocha i zwłaszcza Dietricha (Reichspressechef d. NSDAP). Z tym, że ci ostatni nie błądzili, lecz stworzyli fałsz i kłamstwo, które wmówili przy pomocy potężnej machiny propagandowej swemu narodowi, a stopniowo także nam i dużej części świata.
Mówię o tzw. polskim antysemityźmie, który w zoologicznej, morderczej postaci nigdy dotąd w Polsce nie istniał, w więc nie mógł mieć żadnego wpływu na zbrodnię w Jedwabnym. Owszem, w Polsce zdarzały się gwałtowne kłótnie, między Żydami i Polakami, ale to nic w porównaniu do sporów między samymi Polakami, a istniało też potoczne, niezbyt grzeczne powiedzenie: kłócą się, jak Żydy. Owszem, także napięcia, wywołane sytuacją ekonomiczną. W warunkach bezrobocia i biedy zawsze rozwija się ksenofobia, a trzeba mieć na uwadze, że wg. spisów ludności po odzyskaniu niepodległości Polska liczyła 1,8 miliona mieszkańców wyznania Mojrzeszowego, a 3, 5 mil w roku 1935, nie mówiąc o nieznanej cyfrze nielegalnych imigrantów, czy raczej uciekinierów, którzy unikali rejestracji. Bo oczywiste, że podwojenie liczebności w ciągu niecałych dwudziestu lat i to przy jednoczesnej emigracji około czterystu tysięcy, prawie połowa do Palestyny, nie mogło być wynikiem przyrostu naturalnego. Ze wschodu i z zachodu, rzesze uciekinierów starały się dostać do Polski, można powiedzieć głosowały nogami i to najlepsza odpowiedź dla oceny tzw. polskiego antysemityzmu. Niestety, to był z ich strony błąd, z Polski nie mogli się wydostać dalej na zachód, tworzył się tu gigantyczny zsyp, przechowalnia, warunki do przyszłej katastrofy. Nawet do Palestyny, emigracja została mocno ograniczona i w końcu prawie zahamowana, A praktycznie żaden kraj nie chciał przyjąć Żyda, emigranta z Polski, może się mylę, ale odnosiłem wrażenie że nawet ci Żydzi, którzy tam dawniej wyjechali, niechętnie widzieli pobratymców przybywających z Polski, chociaż starali się opiekować np. uciekinierami z Niemiec czy ZSRR. Czy odstraszała ich liczba? W każdym razie, Polska stała się potrzaskiem, z którego dalej nie wiodła żadna droga, aż w końcu tutaj wtargnął Hitler. Lepiej dla samych Żydów było by, gdyby spotkały ich w Polsce jakieś prześladowania i gdyby mogli z tego powodu zaliczyć status uchodźców.
Proszę spojrzeć obecnie na najbogatsze kraje, wzrost bezrobocia jeszcze teraz prowadzi do wybuchów nienawiści do imigrantów, czynów gwałtownych wobec obcych: zabójstw, podpaleń. W Polsce się to nie zdarzało. Nie wspominając Niemiec, ale gdy nawet we Francji, Anglii zabójstwa Żydów były na porządku dziennym, w Polsce należały do wyjątków. Owszem, bywały bójki, między innymi wynik ostrej konkurencji, ale Żydzi też nie pozwalali sobie w kaszę dmuchać, często wychodzili zwycięsko, bywali stroną agresywną. Kluby Makabi wychowały wielu znakomitych bokserów, pamiętam, jak Polacy, oklaskiwaliśmy Rotholca z Łodzi, nie mniej, niż potem Kolczyńskiego. Ale przejdźmy od tych odległych czasów do bezpośredniej relacji ze strefy okupacji ZSRR i to akurat z tych stron. Cytuję wyjątki książki, dostępnej także w internecie: www.icpnet.pl/~andrzeja i http//andrzejanonimus.republika.pl/ kapsuła: Żydzi na terenie okupacji ZSRR: i dalej, Rozdz. 6 , ...... Ale w parę miesięcy później, w lutym 1940 rozpoczęła się następna jeszcze większa i o znacznie większej przeciętnej śmiertelności akcja i wtedy ojciec został ostrzeżony, że milicja i zapewne również GPU zainteresowały się nieznanym człowiekiem, który zamieszkał i pracuje w jednym z gospodarstw wiejskich we wsi Barszczewo, ale przybył tu niedawno i podejrzewa się, że nie jest robotnikiem rolnym lecz inteligentem, może nawet z..... poszukiwanych kategorii. W tym więc wypadku, rodzina złożyła się na dość wysoką opłatę dla zawodowego przewodnika, przeprowadzającego uciekinierów z terenu okupacji rosyjskiej do niemieckiej. Zresztą, pozostając na miejscu, narażałby nie tylko siebie, ale również rodzinę, gdyż ta, ukrywając podejrzany element, co najmniej zakwalifikowana zostałaby także na dalszą przejażdżkę, jeżeli nie tym samym, to następnym transportem. Ostrzeżenie, jakie ojciec i rodzina otrzymali, pochodziło od miejscowych, znajomych Żydów, o ile Agnus zapamiętał, chyba z Choroszczy. ....... w drugiej połowie 19 wieku carska ochrana, zajmująca się zwalczaniem polskiego ruchu niepodległościowego, wprowadziła też bardziej wyrafinowane metody prowokacji, mające na celu rozbudzenie antagonizmów i w miarę możności nawet walk narodowościowych. Przynajmniej w jednym wypadku przyniosło to zamierzone rezultaty: udało się, początkowo z inspiracji i za pieniądze ochrany, rozbudzić antagonizm między Polakami i Litwinami, który dalej rozwijał się już samorzutnie i doprowadził do zerwania prawie 500-letniej unii tych narodów. Natomiast metoda ta zawiodła w przypadku Polaków i Żydów, ich wzajemna lojalność pozostała nienaruszona. Wyrażało się to, między innymi we wspólnej obronie przed tzw. pogromami - organizowanym w Rosji przez władze i tzw. "czarną sotnię" napadami na ludność żydowską i bardzo często, także na polską. Pogromy takie nigdy nie udały się na terenach, gdzie etnicznie przeważała ludność polska, ani nawet, gdzie ludność polska i żydowska razem stanowiły znaczny procent. Z drugiej strony, Żydzi polscy wzajemnie zachowywali się lojalnie i nawet brali, ochotniczo i to licznie, czynny udział w walkach o odzyskanie niepodległości i powstaniach narodowych (mimo, ze tradycyjnie w dawnej Rzeczpospolitej ludność żydowska nie brała udziału w walce i zwolniona była ze służby wojskowej). Jednak od znanego Berka Joselewicza i tragicznej obrony Pragi, która przecież w czasach powstania kościuszkowskiego była typowym przedmieściem żydowskim poza granicami Warszawy, aż do Legionów i POW, wielu ochotników żydowskich walczyło wspólnie z Polakami, a także uczestniczyło w tajnych organizacjach i konspiracji. Na przykład, ewenementem w tamtych czasach był fakt, że po upadku Rzeczypospolitej i przyłączeniu dawnej Litwy do Rosji, Kahał Wileński - wówczas naczelna władza samorządu żydowskiego na Litwie, ogłosił dwumiesięczną, publiczną żałobę. To akt niebywałej cywilnej odwagi w czasie, gdy np. biskup Kossakowski starał się lizać, powiedzmy delikatnie, stopy Katarzyny Wielkiej.
Z drugiej strony, ludność żydowska nie była bynajmniej jednolita. Powyższe uwagi odnosiły się do Żydów polskich, ale inaczej sytuacja przedstawiała się w wypadku ludności napływowej. głównie z terenów rosyjskich. Żydzi zamieszkiwali granice, odpowiadające dawnym granicom polskim, ściślej mówiąc dawnej Rzeczypospolitej. Po zaborze wschodnich terenów przez Rosję nie wolno im było przenosić się dalej do Rosji, mogli tylko nadal pozostawać na tych ziemiach, a i tam podlegali licznym restrykcjom. Część próbowała nadal przetrwać na ziemi, gdzie się urodzili, mimo wszelkich prześladowań i niebezpieczeństw. Część zdecydowała się na emigrację lub raczej reemigrację, bo obecnie kierunek wędrówki się odwrócił, na zachód.....
............ Żydzi w tym fatalnym okresie (tzn. po 1939r) zachowywali się różnie. Wiadomo było powszechnie, że wszyscy ważniejsi, a i większość zwykłych funkcjonariuszy GPU byli Żydami. Np. w milicji, spotkać można było sporo Białorusinów, Rosjan, Ukraińców, nawet i zaprzańców-Polaków, właściwie wszystkie narodowości zamieszkałe w ZSRR, w GPU zdarzało się to bardzo rzadko. Ale to nie byli polscy Żydzi. Z tych, znaczna większość zachowywała się wprawdzie ostrożnie, ale w porządku. ....w ogóle zwykle od dawna zamieszkałego w Polsce Żyda, a już z reguły ortodoksyjnego, można było odnosić się z zaufaniem i nawet szukać pomocy w nagłej potrzebie. Czasem nie pomogli, bo się bali - całkiem zrozumiałe - ale raczej nie wydali. Zresztą to, co się mówiło o żydowskiej solidarności, to po prostu zwykłe bajki. Być może, że dogadywali się trochę lepiej między sobą i polscy Żydzi byli trochę lepiej traktowani niż Polacy ale zdarzały się tez akcje wymierzone specjalnie przeciw Żydom i wtedy ci, na służbie, specjalnie starali się wykazać bezwzględnością. (Agnus już później, porównując to z działalnością wysługującej się Niemcom, żydowskiej policji w gettach, może nie tyle zrozumiał, ale pojął to lepiej.)
Tyle relacji bezpośredniej, lecz obecnie można i trzeba ją uzupełnić danymi statystycznymi. Otóż przeciętna wywozów na Sybir była dla miejscowych Polaków i Żydów mniej więcej proporcjonalna procentowo, może z małą przewagą Żydów, ale to w granicach błędu ( ok. 160 tysięcy). Ale ten obraz radykalnie się zmienia, jeżeli w obliczeniach oprócz ludności miejscowej, uwzględnimy uciekinierów z Polski centralnej i zachodniej, krótko mówiąc z ziem, które dostały się pod okupację niemiecką. Uciekinierzy- Polacy mogli na ogół wrócić do swoich miejsc zamieszkania, zwłaszcza w pierwszym roku, gdzieś do jesieni 1940, bo potem coraz niebezpieczniej było występować z takim wnioskiem. Natomiast uciekinierzy-Żydzi, zostawali najpierw pouczeni przez oficerów NKWD i następnie, jeżeli trwali w bezrozumnym uporze i sami wniosku nie wycofali, wsadzano ich wprost do transportów do Gułagu, a jeżeli wycofali, to też, tylko dopiero przy następnej wywózce. Wszystkich Żydów nie miejscowych, tzw. bieżeńców, w liczbie, wg różnych źródeł od 530 do 570 tysięcy wywieziono najpóźniej do końca wiosny 1940 r.
Podaję dalsze cyfry, bo mogą okazać się ciekawe także i dlatego, że zapewne są zbliżone, jak wśród wywożonych Polaków, gdzie dotąd nie dysponujemy takimi danymi. Otóż śmiertelność w transporcie wyniosła ok. 25%, a w ogóle przeżyło ok. 150 tysięcy z tych, być może 570 tys, to znaczy w przybliżeniu, jeden na czterech. Teraz dopiero można ocenić, co oznaczała przejażdżka na białe niedźwiedzie, z takim biletem człowiek w trzech czwartych znajdował się w krainie cienia, tylko ćwierć wracała. Dopiero wojna niemiecko-rosyjska poprawiła te szanse, z transportów 1941 wróciło więcej, a niektórzy nie dotarły na miejsce zsyłki. Ale nawet po porozumieniu Sikorski –Stalin, wielu obywateli polskich, także Żydów, jeszcze długo pozostawało w gułagach. Sporo wydostało się z armią Andersa, np. Menachem Begin.
Teraz chyba nikt nie ma wątpliwości. Stalin spowodował śmierć ponad pół miliona, zanim Hitler w ogóle się zdecydował. Polscy Żydzi w ZSRR nie korzystali z żadnej taryfy ulgowej. Także na tym terenie i o tym wszyscy tutejsi wiedzieli. To też na Podlasiu, ani w dolinie Biebrzy, nie byli wcale nienawidzeni. Nikt tam nawet nie myślał w kategoriach winy i kary. Oczywiście mogły zdarzać się lokalne zadrażnienia, nienawiści i porachunki, załatwiane przy okazji zmiany okupacji. Takie rzeczy zdarzały się niestety wszędzie. Ąle warunków do zbiorowego mordu na pewno nie było, to absurd. Oprócz innych źródeł, przedstawiam tutaj także wiarygodną relację.
Skąd więc wzięło się kłamstwo, wpojone przez hitlerowską propagandę? Cokolwiek byśmy nie mówili, istnieją tylko dwie możliwości. Albo tak jak twierdziła nazistowska propaganda, rzeczywiście miejscowa ludność, nie tylko na tym małym, oddzielonym od reszty kawałku ziem polskich, ale również na Litwie, Łotwie, Estonii, Białorusi, Ukrainie oraz zajętej części Rosji, spontanicznie i prawie równocześnie rzuciła się na Żydów, aby ich mordować. Gdyby tak było, to nasuwa się pytanie, co takiego zrobili im Żydzi, że ich tak powszechnie znienawidzono. Taką właśnie linię rozumowania przedstawiali hitlerowcy. I dodawali gotową odpowiedź, twierdzili, że to Żydzi nie tyle pod władza radziecką co faktycznie ta władzę sprawujący, dopuszczali się przy tym niesłychanych zbrodni i morderstw, dlatego ich ofiary, wyzwolone przez Niemców, wymierzają sobie same sprawiedliwość. W konsekwencji, Niemcy przystąpili do Holokaustu, gdyż Żydzi sobie na to zasłużyli, a wszystkie wyzwolone narody tą niemiecką akcję poparły. Nie mieści się po prostu w głowie, że obecnie ktoś może wracać do takiego trybu myślenia i na podstawie kłamstw propagandy gebelsowskiej towarzyszącemu pasmu prowokacji, na serio powtarzać brednie o miejscowej ludności, która rzekomo rozpoczęła mordować Żydów. A to, że z tego powodu i dopiero potem Niemcy rozpoczęli Holocaust, można by uznać za śmieszne, gdyby nie było tak makabryczne.
Nie ulega żadnej wątpliwości, że te, rzekomo samorzutne, wystąpienia były organizowane i kierowane z jednego ośrodka, a jedyną siłą, która to mogła przeprowadzić, były Niemcy. Przecież podobne mechanizmy stosował Hitler już uprzednio, w odniesieniu zarówno do Żydów (jeszcze przed wojną, w Niemczech), jak i do Polaków (w lipcu i sierpniu 1939). Nikt nie ma obecnie wątpliwości, że Kristallnacht i podobne wystąpienia były manipulowane przez władze. A jeżeli chodzi o tzw płonącą granicę w Polsce, tylko niektóre prowokacje, np. gliwicką, udowodniono ponad wszelką wątpliwość, o wiele innych też można by nas jeszcze oskarżać. Dobrze zorganizowana prowokacja jest bardzo trudna do udowodnienia. Ale powszechnie uznaje się, że jeżeli udowodniono niektóre, istnieje domniemanie w sprawie pozostałych. Gdy przestaniecie wracać wciąż do tematu, skąd wzięła się rzekoma wrogość polsko - żydowska i spierać się, czy z winy Żydów, czy nie - gdy uznacie fakt, że taka wrogość wtedy nie istniała, a jest kłamstwem, ex post , już po morderstwach, sfabrykowanym i utrwalonym przez tubę propagandową Goebbelsa, wnioski będą oczywiste. W tej chwili zarówno zwolennicy p. Grossa jak i jego przeciwnicy, idą na pasku tej propagandy.
Andrzej.Anonimus
|
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12]

|