Metamorfozy pułkownika Fritza
(fragment)

Rozmowa z Timothy Gartonem Ashem

W ciągu ostatnich kilku lat nastąpiło w naszym kręgu cywilizacyjnym zaskakujące przebudzenie pamięci. Z przeszłości przywołano niezałatwione odszkodowania dla hitlerowskich robotników przymusowych, sprawę żydowskiego złota i rachunków bankowych, zrabowanych dóbr kultury. W Polsce doszło do zasadniczego sporu o polski antysemityzm i udział Polaków w wojennych zbrodniach na Żydach. Dlaczego to przebudzenie pamięci nastąpiło u schyłku poprzedniego stulecia?

- To się zaczęło dużo wcześniej. Już przed laty rozliczano się z przeszłością w niektórych państwach Ameryki Południowej i w RPA.

Przebudzenie zbiorowej pamięci nie ma nic wspólnego z rozrachunkami milenijnymi. Wiąże się, jak sądzę, z końcem zimnej wojny. Tam, gdzie nie ma wielkiego konfliktu ideologicznego, szuka się innych wspólnych cech i innych różnic. I znajduje się je w przeszłości. Stąd rosnące od początku lat 90. zainteresowanie przeszłością, powszechne pragnienie nazwania przeszłych win i zadośćuczynienia pokrzywdzonym.

To etyczny przełom w naszym kręgu cywilizacyjnym. Od tysiącleci, od pierwszej amnestii w antycznej Grecji po wojnie peloponeskiej, metodą zaprowadzania ładu zbiorowego po zbrodniach i nieprawościach było zbrojne zwycięstwo nad przeciwnikiem, przywrócenie pokoju i zapomnienie. Proszę zauważyć, że to doskonale funkcjonowało jeszcze całkiem niedawno. Zawsze ta sama recepta: spuśćmy na przeszłość zasłonę milczenia, zapomnijmy o zbrodniach, ofiarach, zbrodniarzach, zwróćmy się ku przyszłości! I to się nagle skończyło. Wreszcie zwyciężyło przesłanie: ofiarom zła jesteśmy winni pamięć. To ogromny przełom w światowej polityce.

Swój udział ma w tym i Polska. To był bardzo ważny moment, gdy w sprawie Jedwabnego Polacy skonfrontowali się z ciemną stroną swojej zbiorowej przeszłości. Chciałbym podkreślić, że było to możliwe dopiero po odzyskaniu suwerenności przez Polskę.

Wątpię, czy ta dyskusja była możliwa nawet przed rokiem 1999, bo dopiero teraz, będąc już w NATO, Polacy mogli uznać, że sami już nie są ofiarami historii, poczuli, że ich demokracja jest dostatecznie silna i stabilna, by znieść trudną próbę zmierzenia się z minionym złem.


1-2 grudnia 2001


Powrót