Historia

Biała Synagoga, Sejny
Biała Synagoga, Sejny

Mieszkaliśmy w Sejnach, gdzie wszyscy jesteśmy urodzeni i wychowani. Do "Pogranicza" przychodziliśmy często. Tutaj zaczęła się nasza wspólna przygoda ze "starym światem", którego pozostawione znaki uczyliśmy się odczytywać i zgłębiać. W Sejnach, w ciągu roku szkolnego spotykaliśmy się i studiowaliśmy wielobarwne dziedzictwo Wschodniej Europy - książki, filmy, wykłady, nagrania muzyki, archiwalne dokumenty, gazety, pocztówki, mapy...

A latem ruszaliśmy w podróż... Najpierw niedaleko, we własną okolicę bo niepoznana, potem coraz dalej, do Siedmiogrodu, Wilna, nad Bug, na Białoruś, do Drohobycza, Sarajewa, Mostaru.

Wiedzieliśmy, że muzyka to dobry sposób na spotykanie ludzi. Zaczęliśmy od inicjowania drobnych zdarzeń wokół muzyki. Były to biesiady przeradzające się w tańce, czasem wspólne pieśni. Kiedy wracaliśmy do Sejn, budynek Białej Synagogi, którą opiekuje się "Pogranicze" przypominał, że w naszych wędrówkach w przeszłość ciągle niedotknięta pozostaje tradycja żydowska, tak przecież mocno obecna kiedyś w tej części Europy.

Dybuk, wersja druga, fot. Jan Czerniecki
"Dybuk", wersja druga, fot. Jan Czerniecki

Postanowiliśmy zrobić przedstawienie teatralne, które odwoływać się będzie do kultury żydowskiej. Wybraliśmy "Dybuka" Szymona An-skiego, symboliczny dramat "Na pograniczu dwóch światów" - ("Cwiszyn Cwej Weltn"). Jest to historia niespełnionej miłości, która dzieje się w środowisku chasydzkim na wschodnich rubieżach dawnej Rzeczypospolitej. W spektaklu pojawia się kapela weselna...

I tak się zaczęło. Był rok 1995.

Kapela grała w spektaklu klezmerską muzykę weselną. Po spektaklu zapraszaliśmy publiczność na biesiadę z tańcami. Kapela wyszła więc poza spektakl i zaczęła już żyć swoim życiem. Rozpoczęliśmy intensywną pracę nad poszukiwaniem i opracowaniem charakterystycznych dla tego rodzaju muzyki tańców i melodii (hory, szery, doiny, bulgary). Sięgaliśmy do archiwalnych nagrań mistrzów muzyki klezmerskiej Dave Tarras'a, Naftule Brandweine'a. Zagłębialiśmy się w muzykę klezmerską z pasją.


GRANIE NA WSI!

Słowo klezmer jest pochodzenia hebrajskiego i znaczyło tyle co Muzykant.

Wiejska potańcówka, Kowale, Białoruś, lipiec 1996, fot. Michał Moniuszko
Wiejska potańcówka, Kowale, Białoruś, lipiec 1996, fot. Michał Moniuszko

Klezmerzy-Muzykanci grywali swą muzykę na weselach, w karczmach, na biesiadach, zabawach, jarmarkach. Była to przede wszystkim muzyka do tańca. Takie podstawowe doświadczenia klezmerskie zdobyliśmy w czasie naszych podróży letnich do wiosek nad Bugiem (pogranicze polsko-ukraińskie), na Białoruś w okolice Grodna i Lidy czy do Drohobycza. Były to spotkania na których kapela przygrywała biesiadnikom do tańca. Zdarzały się zabawy w remizach strażackich, na podwórkach, w stodołach, chatach, salach w domach kultury. Tańczyli wszyscy, młodzi i starzy wspominając zanikającą już tradycję wiejskich zabaw z kapelami grającymi muzykę ludową na tradycyjnych instrumentach.


TEATR SEJNEŃSKI został zaproszony do udziału w VIII Festiwalu Kultury Żydowskiej.

Kapela Klezmerska Teatru Sejneńskiego na Koncercie finałowym VI Festiwalu Kultury Żydowskiej, Kraków 1996 r., fot. Bogdan Krężel
Kapela Klezmerska Teatru Sejneńskiego na Koncercie finałowym VI Festiwalu Kultury Żydowskiej, Kraków 1996 r., fot. Bogdan Krężel

Zaprezentowaliśmy "Dybuka" w niedawno odremontowanej synagodze Izaaka na ulicy Św. Józefa. Jej przestronne wnętrze z łatwością mieściło naszą pokaźną scenografię - drewnianą synagogę. Zupełnie nie do opanowania była akustyka, z którą przyszło nam się zmagać. Dźwięki instrumentów, głosów i zaśpiewów rozpraszały się i obiegały całą przestrzeń zanim trafiały do uszu publiczności. Duże okna Synagogi rozświetlały ją do późnego wieczora, czekaliśmy na zmrok, żeby rozpocząć.

W trakcie trwania spektaklu odezwała się letnia burza z piorunami i obfitym deszczem - to była muzyka, którą odezwała się natura.

Jako goście festiwalu uczestniczyliśmy w koncertach, wykładach, warsztatach i spotkaniach.

Oczekiwaliśmy sobotniego wieczoru, koncertu finałowego na Szerokiej.

David Krakauer w Sejnach, fot. Michał Moniuszko
David Krakauer w Sejnach, fot. Michał Moniuszko

Kapela Klezmerska Teatru Sejneńskiego rozpoczynała koncert. Potem na scenie pojawił się zespół młodych muzykantów - Vurma ze Szwecji i wreszcie David Krakauer i Klezmer Madness.

Od popołudnia w Krakowie padał rzęsisty deszcz, a wraz z rozpoczęciem koncertu ulewa stawała się coraz bardziej obfita. Publiczność pod parasolami tańczyła i bawiła się znakomicie, mimo piątej godziny koncertu, zimna i deszczu. Na koniec na scenie wszyscy uczestnicy koncertu prowadzeni przez Krakauera grali wspólnie. Po zakończeniu koncertu organizatorzy zapraszają na gorącą herbatę, rozgrzewającą wódkę i kolację do AUSTERII. Gwar rozmowy, wszyscy siedzą przy zastawionych stołach, Janusz Makuch, Dyrektor Festiwalu prosi nas byśmy wzięli instrumenty do ręki i choć chwilę pograli... Po kilku kawałkach do naszej muzyki dołącza ze swoim klarnetem... David Krakauer. "Chwila muzyki" o którą prosił Janusz Makuch przerodziła się w noc klezmerskiego szaleństwa.

Żegnając się po wspólnie przegranej i przetańczonej nocy zapytaliśmy Davida: "A może przyjechałbyś kiedyś do Sejn".

Warsztat muzyki klezmerskiej prowadzony przez Davida Krakauera, Dusznica, czerwiec 1997 r., fot. Małgorzata Sporek-Czyżewska
Warsztat muzyki klezmerskiej prowadzony przez Davida Krakauera, Dusznica, czerwiec 1997 r., fot. Małgorzata Sporek-Czyżewska