TRATWA MUZYKANTÓW
pomiędzy Nowym Jorkiem a Sejnami

Kultura jidysz przez wiele stuleci rozwijała się w środowiskach Żydów aszkenazyjskich na obszarach Europy Środkowo-Wschodniej. Zwłaszcza sztetl - małe miasteczko zamieszkałe przez ludzi różnych religii i narodowości - było miejscem jej intensywnego rozwoju.

W odróżnieniu od państw, które zmieniały swe nazwy i granice, kultura tych pogranicznych regionów stapiała swe różnorodne elementy w bardzo żywotną całość, dzięki wzajemnym wpływom i polemikom. Kultura jidysz była niewątpliwie silną i trwałą cząstką tej całości.

Szoah okresu drugiej wojny światowej położyła ostateczny kres jej istnieniu w naszej części Europy. Tak się przynajmniej wydawało. Isaak Bashevis Singer, przy okazji otrzymania Nagrody Nobla, podkreślał, że pisze w zanikającym, martwym i należącym już tylko do przeszłości języku jidysz. Żył już wtedy w Nowym Jorku, odbywszy wraz ze swymi żydowskimi współbraćmi kolejny exodus, tym razem przez Ocean Atlantycki.

Podobnie jak on, za ocean powędrowali inni, środkowoeuropejscy z ducha pisarze, muzykanci, aktorzy i artyści. Kontynuowali tam tradycje muzyki klezmerskiej czy teatru żydowskiego, stapiając je z jazzem lub broadwayowskim musicalem.

Ale i tam tragedia Holocaustu była cezurą, po której kultura jidysz zdawała się zamilknąć na zawsze.

A jednak...

W różnych miejscach na świecie ożywa język jidysz. Kursy, letnie szkoły, uniwersyteckie fakultety, na których można uczyć się tego języka, cieszą się rosnącą z każdym rokiem popularnością.

Przede wszystkim jednak dokonuje się niezwykły renesans muzyki klezmerskiej. Jego stolicą stał się Nowy Jork, miasto, które w swoich dzielnicach, takich jak Lower East Side, East Village czy Brooklyn przechowało iskrę środkowoeuropejskiej duchowości.

W ślad za tym renesansem, którego twórcami są przede wszystkim przedstawiciele trzeciego i czwartego pokolenia dawnych emigrantów, przyszło zainteresowanie Europą Środkowo-Wschodnią. Podobnie jak z Izraela uczestnicy "Marszu Żywych", tak i z Nowego Jorku i innych miejsc na świecie poczęli przybywać do nas spadkobiercy tradycji Żydów aszkenazyjskich. I oni, podobnie jak Izraelczycy, odwiedzają Auschwitz i inne miejsca martyrologii swoich przodków. Ale nie tylko. Podróżują w Karpaty, do Krakowa, Pragi i Wilna, na Bukowinę i Polesie, do Siedmiogrodu, Maramuresz i na Bałkany, wszędzie, gdzie spodziewają się odnaleźć ślady kultury jidysz. Czasem spotkają Cyganów, którzy przechowali muzykę graną wspólnie z Żydami na weselach. Bywa, że uda im się spotkać ocalałych z Zagłady klezmerów, albo pisarzy tworzących nieprzerwanie w jidysz i dowodzących, że Singer nie był ostatnim z ich rodu. Gdzie indziej natrafią na wspominki tych, którzy znali ich dziadków, potrafią wskazać dom, miejsce na cmentarzu... Zdarza się także, że spotka ich wulgarny antysemicki napis na murze, pełen uprzedzenia i niechęci komentarz, zapomnienie, brak poszanowania zmarłych, wspólnej pamięci...

Podróżni z Nowego Jorku i innych miejsc świata przybyli także do Sejn, miasteczka pogranicza, ongiś w dużej części zamieszkanego przez Żydów. Jakież musiało być ich zdziwienie, kiedy w murach dawnej synagogi usłyszeli dźwięki muzyki klezmerskiej granej przez bardzo młodych ludzi. Jeszcze niedawno byli uczniami liceum sejneńskiego. Związawszy się z Ośrodkiem "Pogranicze" zaczęli poznawać wielokulturowe dziedzictwo swojego regionu, w tym również kulturę jidysz. Następnym krokiem była praca nad spektaklem "Dybuk" i pierwsze poszukiwania muzyki związanej ze światem dramatu An-skiego. Potem przyszły spotkania z muzykantami podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie, pierwsze płyty nadsyłane z Nowego Jorku, warsztaty z Davidem Krakauerem, środkowoeuropejskie podróże ku ludziom, którzy przechowali pamięć i - pieśnią, opowieścią, grą na instrumencie - potrafili ją jeszcze wyrazić i przekazać.

Tak oto doszło do spotkania pomiędzy Nowym Jorkiem a Sejnami. Choć nazwy miejscowości są rzeczywiste, symbolizują one jednocześnie wiele innych miejsc po obu stronach oceanu, w których wydarza się podobne nawiązanie dialogu. Jesteśmy świadkami domykania się pewnego kręgu, który wydawał się już na zawsze rozerwany tragiczną historią ostatnich czasów. Z pozrywanych więzi, tragicznych konfliktów, odciętych korzeni, zrujnowanej pamięci rodzi się kolejne spotkanie, silniejsze od najgorszych uprzedzeń i zaniechania.

Co ważne spotkanie to dokonuje się w żywej przestrzeni kulturowej, wcale nie ograniczonej do przeszłości, w przestrzeni, w której mierzymy się z nowoczesnością, w której stawiamy najistotniejsze dla nas pytania na dziś i na jutro.

Mamy świadomość, że to dopiero początek, że wiele jeszcze musi zostać zrobione, aby zarzewie tego spotkania nie przygasło i rzeczywiście zmieniło świat wokół nas.

Dlatego inicjujemy "Tratwę Muzykantów". Niech płynie pomiędzy Nowym Jorkiem a Sejnami. Niech pogłębi docieranie do pozostałych w Europie Środkowo-Wschodniej śladów kultury jidysz. Niech prowadzi na spotkanie z tymi, którzy tutaj, w Wilnie, Grodnie, Czerniowcach... przechowali język jidysz, pieśni i muzykę klezmerską. Niech na nowo buduje więzi pomiędzy ludźmi różnych religii i narodów. Niech młodych ludzi z krajów, w których kiedyś kultura jidysz była częścią wspólnego dziedzictwa, prowadzi na spotkanie z Innym, który zaniemówił w ich najbliższym sąsiedztwie, dając o sobie znać jedynie szczątkami ruin.

W dniach 3-14 września 2004 roku w Sejnach Kapela Klezmerska Teatru Sejneńskiego będzie gospodarzem muzycznego spotkania młodych muzykantów z krajów Europy Środkowo-Wschodniej z wybitnymi klezmerskimi muzykami ze Stanów Zjednoczonych.

Idea "Tratwy muzykantów" zrodziła się dzięki przyjaźni muzycznej z Davidem Krakauerem, z którym spotkaliśmy się w Krakowie na gościnnym Festiwalu Kultury Żydowskiej organizowanym przez Janusza Makucha. David Krakauer przyjeżdżał do Sejn i prowadził pracę z naszą kapelą.

Chcielibyśmy, żeby tegoroczne sejneńskie spotkanie stało się twórczą przygodą artystyczną, by zaowocowało poszukiwaniem nowych brzmień, by - w odniesieniu do tradycji muzycznych miejsc, z których pochodzą uczestnicy - inspirowało tworzenie muzyki nowoczesnej, wypływającej z dzisiejszej wrażliwości młodych ludzi.

Niech nasza "Tratwa Muzykantów" płynie pomiędzy starym i nowym światem, pomiędzy tradycją i nowoczesnością, pomiędzy pokoleniami.

Ze strony Ośrodka "Pogranicze- sztuk, kultur, narodów" i Fundacji "Pogranicze" projekt prowadzą:

Małgorzata Sporek-Czyżewska i Wojciech Szroeder.