|
FORUM CZESŁAW MIŁOSZ: Kilka słów
o irlandzkich (i naszych) mękach
JOANNA TOKARSKA-BAKIR: "Ogonki"
PATRICIA HAMPL: Czesław Miłosz
i pamięć. Przeł. Gerard Piotr Głośny
LESZEK SZARUGA: Otwarcie drzwi
(uwagi o wersecie Miłosza)
KRZYSZTOF RUTKOWSKI: Co?
ALICJA RYBAŁKO: O Litwie,
Polsce i o czymś jeszcze
WILNO
GINTARAS BERESNEVICIUS: Sen
o założeniu miasta... O księciu Giedyminie i arcykapłanie Lizdejce. Przeł.
Katarzyna Korzeniewska ENDRE BOJTÁR: Świątynia
wileńska (legendy o Sventaragisie i Gedyminasie). Przeł. Jarosław Jóźwiak
RABBI SHIMON FINKELMAN: Vilna. Przeł. Jarosław Jóźwiak
CHAIM GRADE: Dzień żebraków. Przeł. Magdalena Ruta
CHAIM GRADE: Zaczęło się.
Przeł. Magdalena Ruta
INNA HECKER GRADE: Chaim Grade
- wileński "syn proroków". Przeł. Gerard Piotr Głośny
JURGIS KUNČINAS: Pamięć
wzrokowa. Przeł. Katarzyna Korzeniewska
VYTAUTAS TOLEIKIS: Wilno z
bliska i z daleka. Przeł. Witold Boćwiński
ZAUŁEK LITERACKI
TOMAS VENCLOVA: Wiersze. Przeł. Alicja Rybałko i Stanisław Barańczak
KAZYS BORUTA: Wiersze.
Przeł. Czesław Miłosz i Teodor Bujnicki
MONIKA PLES: Wiersze
JURGIS KUNCINAS: Tula (fragment)
Przeł. Alicja Rybałko
ANTYKWARNIA
JÓZEF JUNDZIŁŁ:Opisanie roślin
w Litwie, na Wołyniu, Podolu i Ukrainie dziko rosnących, jako i oswojonych
TEODOR TRIPPLIN: Dziennik podróży
po Litwie i Żmudzi
RIMANTAS MIKNYS: Sprawa Wilna a
problemy narodowościowe według Dziennika Michała Römera
MICHAŁ RÖMER: Dziennik (fragmenty)
PRACOWNIA MUZYCZNA
MACIEJ RYCHŁY:Słyszenia
DROBIAZGI
R-AMUNAS KATILIUS: Josif
Brodski i Litwa.
Przeł. Anna Grochowska
OLEG KURDIUKOV: Mandelsztam i
wiśnia w Zagare.. Przeł. Witold Boćwiński
MICHAŁ STEFAŃSKI: Słowo księdza
Feliksa Mieszkisa
JIRI CERVENKA: Droga do
Szetejń. Przeł. Tomasz Grabiński
WITRYNA
ADAM WIEDEMANN: Dusza w
doniczce (Czesław Miłosz: To)
KRZYSZTOF CZYŻEWSKI: Oczy
przez anioła śmierci darowane (Arkadiusz Pacholski: Krajobraz z
czerwonym słońcem)
LESZEK SZARUGA: Odnajdywanie
siebie: poetyka (Kazimierz Brakoniecki: Światologia)
GRZEGORZ KRZYWIEC: Ostatni
maskil? (Marcel Reich-Ranicki: Moje życie)
ANDRZEJ PISOWICZ: Ważna książka
o Śląsku (Maria Szmeja: Niemcy? Polacy? Ślązacy!)
kris o książce Andrzeja
Romanowskiego: Podróż na Wschód. Szkice i reportaże 1977-1997
Mel huang: Bałtycki BeBop
(Dainius Pulauskas Sextet: Autumn Suite. Vilinius Jazz'98)
Wojciech Kass: "Jaćwież" Miłoszowi
kris o rozmowach Basila Kerskiego
i Andrzeja S. Kowalczyka z Bohdanem Osadczukiem:
Wiek ukraińsko-polski.
ŚWIECE NA WIETRZE
CZESŁAW MIŁOSZ: Koniec
Wielkiego Xięstwa
(o Józefie Mackiewiczu)
GODZINA MYŚLI
LEWIS HYDE: O pewnym pokarmie,
którego nie możemy zjeść. Przeł. Zdzisław Dudek
|

NUMER 13
CENA 17,00 zł
ROK WYD. 2001
STRONY 280
|
Nowe numery. Miłoszowi w darze
W ostatniej "Krasnogrudzie" (nr 13/2001) Lewis Hyde pisze, że w naturze daru leży ciągły jego ruch. Poezja też jest darem. To, co darowuje swoim czytelnikom Czesław Miłosz, wraca do niego w postaci 280-stronicowego woluminu czasopisma poświęconego - przypomnijmy - narodom, kulturom i małym ojczyznom Europy Środkowo-Wschodniej. W części pierwszej, zatytułowanej "Forum", znajdziemy opowieść o irlandzkim poecie Seamusie Heaneyu, laureacie Nobla z 1995 r. Opowiada o nim sam Miłosz, któremu poeta wydał się bliski poprzez swoje "irlandzkie męki", wynikające ze skomplikowanej irlandzkiej historii, poprzez zmaganie się z problemem, czy i komu służyć, oraz wątpliwości co do natury poetyckiego zaangażowania.
W tekście Joanny Tokarskiej-Bakir, antropolog, wątek osobistych "uszczknięć" ("Kiedy czytamy książki, chcemy zawsze uszczknąć coś dla siebie" - powiada Miłosz) przeradza się w kłótnię z miłości. Miłoszowi Tokarska-Bakir zawdzięcza zachwyt nad nie-szkolarskim wykładem o religii. To on był jej przewodnikiem po lekturach i umacniał w oporze przeciw "faszerowaniu byle truchłem". Skąd więc spór? Chodzi o "zasadę dyskrecji", o "nie mówienie nic", skoro posiadło się sztukę "życia z własną rozpaczą". Jak może chcieć milczeć ktoś, kto został powołany do mówienia! "Skoro do prorokowania nadawali się Mojżesz-jąkała i Mahomet-analfabeta, dlaczego nie miałby się do niego nadawać złotousty Praeceptor Poloniae, a właściwie Obojga Narodów"? Tokarska-Bakir boi się, że "Wieszcz chce nam po prostu czmychnąć" i wzywa czytelników do niezgody na zachciankę poety.
Kolejne teksty - Patricii Hampl "Czesław Miłosz i pamięć", Leszka Szarugi "Otwarcie drzwi" oraz Krzysztofa Rutkowskiego "Co?" - pokazują, jak inspirujące mogłoby być uważne czytanie poezji. Mam wprawdzie kłopot z dywagacjami Rutkowskiego wokół wiersza "To", gdyż nie zaraził się on niestety miłoszowską wstrzemięźliwością i utopił swoją myśl w potoku słów, ale zarówno analiza "Rodzinnej Europy" przeprowadzona przez Patricię Hampl, która porównuje psychologiczny biografizm amerykański, wyzbyty "doznania historii", z osobistym pamiętnikiem Miłosza wskazującym "na coś ważniejszego niż on sam", jak i Szarugi rozważania wokół cytatu z Oskara Miłosza umieszczonego nie bez powodu w "Świadectwie poezji" - "Formą nowej poezji będzie zapewne forma Biblii; swobodnie płynąca proza wykuta w wersetach" - są naprawdę warte lektury.
Ostatni tekst tej części - "O Litwie, Polsce i o czymś jeszcze" Alicji Rybałko - to doskonałe przejście od rozważań Miłosza na marginesie esejów Heaneya do dużego bloku tekstów literackich ujętych w całość zatytułowaną "Wilno". Miłosz, wspominając o poczuciu bliskości z irlandzkim noblistą, mówi też o skomplikowanych stosunkach w swoim małym "skrawku Europy", na pograniczu polsko-litewskim. Alicja Rybałko opowiada zaś o tym, jak obecnie wyglądają relacje z "Macierzą", która "runęła z piedestału", o fenomenie Polaka litewskiego, o tym, że na dźwięk słowa "unia" Litwin "dostaje gęsiej skórki".
To trudne sprawy, a przeznaczeniem Europy jest borykać się z nimi bez końca. Jednak literatura daje sobie radę z pogranicznymi iskrzeniami ("Na styku kultur zawsze iskrzy"- powiada Rybałko): na Litwie ukazało się pierwsze wydanie "Dzienników" Gombrowicza, a na spotkania z Miłoszem i Szymborską przychodzą tłumy.
Literackim świadectwem mitologicznej historii Litwy jest następna część "Krasnogrudy". Opowiada o Litwie, a zwłaszcza Wilnie - "litewskiej Jerozolimie". To miasto o szczególnej osobowości. Jednak nie przetrwało w dawnej postaci, padło ofiarą tych, co stawiali "słupy graniczne Związku Sowieckiego" tam, gdzie im kazano.
Numer jest opasły; czytelnik znajdzie w nim jeszcze m.in. dział "Godzina myśli", a w nim rozważania Hyde'a "O pewnym pokarmie, którego nie możemy zjeść", cytowane na początku. A ponieważ "dar nie spożytkowany staje się darem zmarnowanym", czas na lekturę.
Dorota Jovanka Ćirlić "Gazeta Wyborcza", 5.03.02

Wilno, Miłosz, Mojsze, pani Ewa...
Wilno to choroba. Ale przyjemna. Zapada na nią chyba każdy, kto w Wilnie znalazł się choć na moment. Objawy są różne. Wyżej podpisana musi przynajmniej raz na rok znaleźć się na wzgórzu Giedymina. Zaprzyjaźniony biolog - zjeść czebureki w knajpce vis a vis Ostrej Bramy. A stary przyjaciel musi co jakiś czas pogawędzić ze starym Polakiem, dzień w dzień przesiadującym na Rossie obok miejsca, w którym pochowane jest serce Marszałka.
Trudno to wytłumaczyć - po prostu muszą i już.
Bo Wilno to fenomen. O fenomenie napisano już tomy rozpraw socjologicznych, wspomnień wilniuków, poezji. Do owej "wilnologii" swoje dorzuca kolejny numer "Krasnogrudy", wydawanej sumptem sejneńskiej fundacji Pogranicze. Trzynasta "Krasnogruda" to rzecz ważna, wnikliwie zgłębiająca przypadek wileńskiej niezwykłości, rozpisana na wielojęzyczne głosy. O Wilnie opowiadają Polacy, Żmudzini, Litwini, Żydzi - tęsknie, nostalgicznie, ale i z bolesną nutą. I mamy oto Wilno w kilku odsłonach - sprzed wieków i współczesne, miasto tolerancyjne i pełne animozji. Zawsze jednak intrygujące.
Wilno nazywano Jerozolimą Północy, znaną z wielkich żydowskich uczonych - przypomina rabbi Shimon Finkelman. I opowiada o unikalnej osobowości tego miasta, zagęszczonej atmosferze duchowości i uczoności.
Z opowiadań Chaima Grade'go wyłania się malowniczy świat przedwojennych wileńskich żebraków. Jugis Kuncinas analizuje bajeczną topografię Wilna i tropi różne - czasem bolesne - historie: w tym samym co on domu mieszkał Moniuszko, ale na podwórku tegoż samego domu również czyjegoś wujka kleryka rozstrzelali akowcy...
Ciepły stosunek do Wilna Vytautasa Toleikisa bierze się zaś z niewielkich osobistych odkryć. Jest w nich pani Ewa w nylonowym płaszczu, bezdomna, mówiąca gwarą wileńskich Polaków, postać niezwykła. Są dwaj Liutaurowie, malowniczy dysydenci... Toleikis - Żmudzin - pisze też tak: "Niech się nie gniewają Litwini czy Polacy, ale nikt nie opiewał Wilna tak jak Żydzi". I cytuje nam wiersz Mojsze Kulbaka, twórcy pieśni wileńskiego getta: "Jesteś ciemnym amuletem oprawionym w Litwę; szarą szarzyzną piszącą mszyście i łuszczącą się. Każdy kamień to księga...".
Ale Toleikis pisze też jeszcze tak: "Wilna w ogóle nie można wyobrazić sobie bez Miłosza...". Rzeczywiście. Potwierdzają to autorzy innych tekstów publikowanych w najnowszej "Krasnogrudzie", traktujących o Miłoszu, m.in. Patricia Hampl, Krzysztof Rutkowski. To nie przypadek więc, że opowieści o Wilnie dawnym i współczesnym oraz o polskim nobliście znalazły się w jednym tomie. Bo być może Miłosza nie byłoby bez Wilna, a Wilno trudno sobie wyobrazić bez Miłosza. Są dla siebie wzajem darem.
Dlatego też nie może być lepszego prezentu, jaki fundacja Pogranicze sprawiła Miłoszowi, najnowszy numer "Krasnogrudy" o Wilnie i o nim samym opatrując adnotację: "Miłoszowi w darze".
Monika Żmijewska "Gazeta Wyborcza", 27.02.02

|