Powrót do strony głównej

 

               

FORUM
KRZYSZTOF CZYŻEWSKI: Europa Środkowo-Wschodnia roku 1994, czyli jak być sobą
ISTVÁN BIBÓ: Nędza małych państw wschodnioeuropejskich
Lekcja historii profesora Rudolfa Kučery. Rozdziały z dziejów Europy Środkowej
"Zmian perspektywy". Rozmowa z prof. JERZYM KŁOCZOWSKIM
GÁBOR CSORDÁS: Tolerancja, czyli nauka o diable

ZAUŁEK LITERACKI
Wiersze: MARCELIJUS MARTINAITIS, UROŠ ZUPAN
Proza: LOJZE KOVAČIČ, GRIGORIJ KANOWICZ
Dramat: TERESA LUBKIEWICZ-URBANOWICZ

BRACTWA NARODOWE
ADAM BARTOSZ: Zabić Cygana - oj!
ALGIRDAS J. GREIMAS, SAULIUS ŽUKAS: budzenie się świadomości narodowej wśród Estończyków, Łotyszy i Litwinów
JÓZEF BORZYSZKOWSKI: Serbołużyczanie i Kaszubi

ANTYKWARNIA
HERMANN HESSE: "Bracia Karamazow", czyli zmierzch Europy
HUBERT ORŁOWSKI: Hermanna Hessego widzenie Rosji

PERYFERIA
GINTARAS BERESNEVIČIUS: O samobójstwie u Bałtów w okresie przedchrześcijańskim

KRĘGI WTAJEMNICZENIA
SIMCHE KELLER-SKOWROŃSKI: Chasydzi (I)

ŚRODOWISKA
WILNO, czyli Regnum-Królestwo
LUBLIN - potencjał Kresów
WĘGORZEWO - żywe muzeum

DROBIAZGI
WŁODZIMIERZ MOKRY: Elity polskie i rosyjskie wobec Ukrainy
IVAN HOFMANN: Być obcym we własnym kraju - Słowacja
RICHARD WAGNER: Wśród braci (skorowidz środkowoeuropejskiej nienawiści)
JIŘI MARVAN: Spotkanie z panem Edelmannem

PRACOWNIE
Teatru Romskiego PRALIPE; VYTAUTASA KAIRUKSTISA (malarstwo), OTTO AXERA (rysunek)

ŚWIECE NA WIETRZE
JÁNOS PILINSZKY: Na ziemi niczyjej (wiersz)
András Pályi: Grzech i modlitwa

GODZINA MYŚLI
VACLAV BÉLOHRADSKÝ: Eseje

Kliknij aby powiększyć

NUMER 2/3

nakład wyczerpany
ROK WYD. 1994
STRONY 230

CO POTRAFI INTELIGENT

Przed kilkoma tygodniami byłem znów w Sejnach, gdzie ośrodek "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów" zorganizował kolejne Środkowoeuropejskie Forum Kultury. Przy kawie, piwie, coli bądź Johnnie Walkerze (jak kto wolał), o sytuacji, jaka wytworzyła się dziś w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, dyskutowali m.in. Czesław Miłosz, Jerzy Prokopiuk, Aleksander Fiut, Akos Engelmayer, Ladislav Volko, Mykoła Riapczuk, Ales Debeljak... Podczas tego fascynującego spotkania pod sklepieniem wigierskiego refektarza (gdzie toczyły się obrady) wisiało jednak pytanie: co właściwie ma dziś do roboty członek "inteligencji twórczej", wydającej się obecnie ni to elitarnym bractwem, ni to gromadą nieudaczników?

Podejrzewam, że prowadzący dyskusję szef Ośrodka "Pogranicze" Krzysztof Czyżewski w wolnych chwilach zacierał ręce z satysfakcji. Miał do tego prawo: wydany akurat podczas Forum nowy, podwójny numer kwartalnika "Krasnogruda" (1994/2-3), redagowanego w ośrodku, zawiera m.in. próbę odpowiedzi właśnie na to pytanie. Odpowiedzi tym bardziej wiarygodnej, że potwierdzonej praktyką: w Sejnach inteligenci przestali się martwić, a wzięli się do działania.

Obezwładniające dla dzisiejszej inteligencji - pisze Czyżewski w artykule "Europa Środkowo-Wschodnia roku 1994, czyli jak być sobą" - jest uwikłanie w przeszłość. "Daliśmy sobie wmówić, że tutaj, na obszarach pomiędzy Rosją a Niemcami, mamy ciągle stare, zaległe sprawy do rozwiązania". W rezultacie toczą się jałowe debaty, "jakby do współczesnego miasta ktoś wjechał na welocypedzie i u nikogo nie wywołało to zdarzenie zdziwienia. Przykładem takiej postawy jest dyskusja w polskim parlamencie o problemie euroregionów. Pojawiły się w niej głosy, jakoby euroregiony mogły stać się zarzewiem konfliktów, zagrożeniem dla polskiej racji stanu, złowieszczą ingerencją obcych w nasze sprawy, a nawet zdradą narodową. Gorąca dyskusja naszych posłów była rodem z XIX wieku".

Jak bardzo jesteśmy anachroniczni, uświadamia opublikowany w tym samym numerze "Krasnogrudy" tekst węgierskiego myśliciela Istvana Bibó, w którym czytamy, jak to poczucie lęku w społeczeństwach naszej części Europy zaowocowało pojawieniem się szczególnego typu polityka, który wkroczył do sfery działalności politycznej "ze środowiska plebejskiego, ze skrzydła sił demokratycznych reprezentujących lud, oprócz bezspornego talentu posiadał też pewną przebiegłość i pewną dozę brutalności, co go czyniło nadzwyczaj sposobnym do tego, by stał się twórcą i beneficjantem fałszowania demokracji (...)" Tę diagnozę, której nie sposób czytać bez myśli o wielu politykach działających dziś na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, sformułował Bibó w roku... 1946. Już wtedy było dla niego uderzające, że w tej części kontynentu mamy skłonność do oczekiwania ratunku "nie od prawa (...), lecz od łaskawości, dobrej woli i mądrych decyzji głowy państwa, władcy osobowego".

Wezwanie, jakie przynosi "Krasnogruda", aby przezwyciężyć własny anachronizm, nie obejmuje jednak tylko współczesnych spadkobierców XIX-wiecznego nacjonalizmu, albo ludzi, którzy jak pół wieku temu tęsknią do rządów silnej ręki. Dla Czyżewskiego i jego współpracowników anachroniczny jest cały toczony dziś spór między "endekoidami", nacjonalistami a "Europejczykami", liberałami. Ich poglądy to awers i rewers tej samej, wycofanej z obiegu monety - w jednakim stopniu oderwane, zdaniem Czyżewskiego, od rzeczywistego, konkretnego doświadczenia ludzi, żyjących "pomiędzy Niemcami a Rosją". A doświadczenie to polega na dramatycznym poczuciu wykorzenienia.

Rolą intelektualisty jest dziś, by temu wykorzenieniu zaradzić. Oznacza to konieczność powtórnego przemyślenia tradycji - funkcjonującej często jako cepeliowski skansen, ale mogącej być również źródłem inspiracji, które konfrontuje się z dzisiejszymi potrzebami. Tak dzieje się w Sejnach. Na tej właśnie drodze dochodzi do powiązania idei uniwersalnej z tym, co lokalne: jest się zawsze Europejczykiem z Sejn, z Pées, z Liptovskiego Mikulasza itp.

Spotkanie tradycji ze współczesnością, rozmaite formy zakorzeniania się w otaczającym nas świecie, odnalezienie związku między naszą "małą ojczyzną" a ojczyzną i Europą - są to wszystko zjawiska z zakresu kultury, a nie polityki. Kultura okazuje się więc znacznie ważniejsza, niż na co dzień może nam się wydawać... Oto wniosek dla inteligenta optymistyczny: bo przecież właśnie kultura jest obszarem, gdzie z pewnością umie zrobić coś pożytecznego...

JERZY SOSNOWSKI

Ponadto w numerze m.in.: esej Hermana Hessego o "Braciach Karamazow"; proza Grigorija Kanowicza; intrygujące artykuły o Cyganach, chasydach, Kaszubach, a także "O samobójstwie u Bałtów w okresie przedchrześcijańskim"; rysunki Otto Axera.

"Gazeta Wyborcza", 22.07.1994 r.

O KASZUBACH W KRASNOGRUDZIE

W ubiegłym roku wyszedł pierwszy numer kwartalnika poświęconego małym ojczyznom Europy Środkowowschodniej wydawany w Sejnach (Suwalszczyzna). To ciekawe pismo poświęcone jest problematyce społeczno-kulturalnej obszarów pogranicza, mniejszościom. W nr 2/3 obok krótkiej wzmianki o zrzeszeniowej "Pomeranii" znalazł się artykuł Józefa Borzyszkowskiego pt. "Serbołużyczanie i Kaszubi". Poniżej prezentujemy jego fragment.

To, co szczególnie warte bliższego poznania i podjęcia próby zaadoptowania przez Kaszubów - Polskę, to status prawny Serbów i stosunek państwa niemieckiego do nich. Charakterystyczne, że po zmianach politycznych rząd niemiecki przeszedł od polityki "opieki przez nadzór" do polityki "aktywnego wsparcia", choć trzeba zaznaczyć, że nie udało się Serbom przeforsować postulatu, aby całe Łużyce znalazły się w granicach jednego z odtwarzanych landów na terenie byłej Niemieckiej Republiki Demokratycznej. (Ostatecznie, zgodnie z tradycją, Serbowie żyją w landach Saksonia i Brandenburgia). Aktywne wsparcie Serbów przejawia się nie tylko w przywróceniu pełnej niezależności "Domowinie" i innym organizacjom, ale także utworzeniu "Fundacji dla Serbskiego Ludu". Powstała ona w październiku 1991 roku, z siedzibą w Budziszynie, a jej głównym zadaniem, jest "tworzenie warunków dla pełniejszego rozwoju i rozkwitu rodzimej kultury, sztuki, a także wspierania działań i inicjatyw zmierzających do umocnienia poczucia tożsamości kultury słowiańskiej mniejszości na obszarze Łużyc". Kapitał wyjściowy, na który złożyły się dotacje rządu federalnego oraz rządów krajów Saksonii i Brandenburgii, wyniósł w 1992 roku 41 mln marek. Należy przy tym zaznaczyć, że szkoły, program radiowy i telewizyjny, placówki kultury (np. muzea) są utrzymywane na takich samych zasadach jak instytucje niemieckie.

I jeszcze kilka uwag na temat rozstrzygnięć prawnych. Konstytucja NRD w art. 40 zastrzegła "prawo obywateli łużyckich do pielęgnowania mowy i kultury ojczyzny, jak również respektowanie tego prawa przez Państwo". Już jednak w maju 1990 roku Łużyckie Zgromadzenie Narodowe wystąpiło z inicjatywą nowych uregulowań. Zaproponowano nowy zapis (jeszcze do konstytucji NRD): "Naród łużycki ma prawo do pielęgnowania swojej mowy i kultury ojczystej. Państwo jest zobowiązane do wspierania, czuwania i spełniania tych szczególnych potrzeb językowych i kulturalnych (...). Czuwanie nad równouprawnieniem, ochroną, utrzymanie i rozwój narodowej identyfikacji narodu łużyckiego leży w ogólnospołecznym interesie". Oczywiście zjednoczenie Niemiec zmieniło radykalnie sytuację. W konstytucji federalnej nie ma żadnych zapisów o ochronie praw mniejszości (w tym Serbów). Znalazły się one jedynie w zapisach konstytucji krajowej. W konstytucjach Brandenburgii i Saksonii zapisy są w zasadzie podobne: gwarancja autonomii kulturowej, respektowanie prawa nauczania w języku rodzimym, prawo rozwoju, kultywowania tradycji oraz rozwijania tożsamości. Konstytucja i rządy krajowe stoją na straży tych praw. Tak więc gwarancje prawne są solidnie zabezpieczone. Choć rzeczywiście dopiero praktyczne działania wypełniają je treścią. Dziś, kiedy toczy się dyskusja nad nową konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej warto chyba podjąć próbę wpisania do niej praw nie tylko dla mniejszości narodowych, ale i grup etnicznych, takiej choćby jak Kaszubi. Przykład serbski mógłby tu być wykorzystany.

Losy Kaszubów i Serbów wykazują podobieństwo, często zresztą wzajemnie się przeplatały. Dziś kontakty stają się coraz żywsze. W środowisku Kaszubów, na Pomorzu, znane są dziś nazwiska Worsy i Timo Meskanków, J.M. Cornakec, Jurija Kocha. Tematyka łużycka dość często gości na łamach "Pomeranii", liczne są spotkania i wspólne przedsięwzięcia. Ważne jest nie tylko pewne poczucie wspólnoty duchowej, ale i poczucie współodpowiedzialności za wspólnotę trwania.

"Kurier Bytowski", 22.09.1994