Mówiło się o tym miejscu „szpitalisko”. Malowniczości dodawały tej dzielnicy rosnące tu krzaki bzu. Ponoć było to chętnie odwiedzane miejsce przez pary zakochanych.
Mieściły się tu zbudowane jeszcze za Cara jako szkoła, tabory 24 Baonu Korpus Ochrony Pogranicza oraz 2 stajnie wojskowa dla koni wierzchowych, w której żołnierze hodowali barana. Nazywał się Bazyl. Był to dziwny baran, ponieważ miał cztery rogi i chodząc po rynku w czasie targów wyjadał koniom siano. Asystował też zawsze warcie, mówiono nawet, że ją rozprowadzał. Przez krótki czas znajdował się tutaj obóz dla skazańców. Tu także stał piętrowy murowany magazyn, oraz budynek gospodarczy, w którym znajdowała się wartownia, sala żołnierska, garaż oraz kuźnia i kuchnia.
Józef Wołukanis – dawny mieszkaniec „Berżniaka” wspomina, że rosły tu piękne, stare lipy, topole, klony, morwy, tworząc naturalną zasłonę. Uliczka tętniła wojskowym życiem do 1939. Po rozpoczęciu II wojny światowej, tuż po wkroczeniu wojsk sowieckich stacjonował tu oddział kawalerii. Potem, stacjonował tu mały polski pododdział kawalerii dowodzony przez nieznanego majora, który przedzierał się w stronę Augustowa. Z opowiadań ojca Józefa Wołukanisa wnioskować można iż był to prawdopodobnie oddział majora "Hubala".
Wreszcie tabory zapełniły się wojskiem niemieckim. W tych barakach kwaterowała część żołnierzy hiszpańskich tzw. "Błękitnej Dywizji", którzy szli na Moskwę. W 1944 r. tuż po wkroczeniu Armii Czerwonej, stacjonowały tu jednostki sowieckie. Domek Nr 6 zajmują korespondenci wojenni gazety "Prawda. W 1945 r., w byłym magazynie NKWD zrobiło obóz dla ludzi aresztowanych z okolic Sejn. Był ogrodzony drutem kolczastym i strzeżony przez NKWD. Stąd wywożono ludzi w nieznane.
W latach powojennych uliczkę wybrukowano. A dziś, mimo, że stoi tu budynek Urzędu Gminy jest to jedna ze spokojniejszych uliczek w Sejnach.