Jak przeprowadzić rewolucję...

Jak przeprowadzić rewolucję...

...w swoim życiu i najbliższym otoczeniu? Jak zarazić ludzi wspólną ideą? Jak przekonać ich do działania? Oto pięć książek, które poleca Krzysztof Czyżewski, szef Ośrodka "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów" i Fundacji Pogranicze w Sejnach.

Gdy pod koniec lat 80. wyjeżdżał z dużego miasta na prowincję, miał głowę pełną idei wyniesionych z książek. Były jego celem i drogowskazem. I pomogły mu spełnić marzenie: założyć fundację, która działa kulturalnie pod wschodnią granicą. Jego prywatna rewolucja zakończyła się sukcesem. Czyżewski mówi o tych książkach "zbójeckie" - bo są one groźne, wzbudzają potrzebę "spraktykowania" ich w życiu. Oto pięć tomów z jego zbójeckiej biblioteki.

"Gra szklanych paciorków" i "Podróżą na Wschód" Hermanna Hessego

- Wybierając się do Sejn, realizowaliśmy właśnie taką "podróż na wschód". Chcieliśmy zbudować prowincję edukacyjną, miejsce, w którym sztuka byłaby silnie związana z życiem lokalnej wspólnoty - opowiada Czyżewski. - Mieliśmy w głowach mit Kastalii, gdzie kultura jest realizowana przez program tajemniczej gry, sztuki łączenia przeciwieństw, budowania mostów. Do tego postać majstra-rzemieślnika Józefa Knechta, który nie zamyka się w krainie elity duchowej, ale ucieka ku ludziom i codziennemu życiu, by być nauczycielem dla konkretnego chłopca. To było bardzo istotnym drogowskazem. My też, wyjeżdżając z dużego miasta na prowincję, szukaliśmy zbliżenia do rzeczywistości i takiej organicznej pracy w nowej Polsce.

"Rodzinna Europa"

Czesław Miłosz
- Miłosz napisał ją po to, by wytłumaczyć Zachodowi wschód Europy, mało znany, egzotyczny. Tymczasem ta książka stała się odkrywcza dla samych Środkowoeuropejczyków. Wychowany w homogenicznym PRL-u odkrywałem wielokulturową Rzeczpospolitą, wspaniałe dziedzictwo pogranicza, które było naszym bogactwem i europejską legitymacją. Tworząc "Pogranicze", pytałem ponownie, czy ta "rodzinna Europa" po 89. roku jest możliwa.

Równie ważne były dla mnie wiersze Miłosza i jego książki eseistyczne, przede wszystkim "Ziemia Ulro". Czytając go, jeszcze jako student, budowałem całą swoją bibliotekę, docierając do książek, które on wskazywał - Blake'a, Swedenborga, Weil, Mertona i poetów zen, Orygenesa i kapadockich Ojców Kościoła, Mickiewicza, Dostojewskiego, Oskara Miłosza, Brzozowskiego, Vincenza, Szestowa, Camusa, Zdziechowskiego...

"Weiser Dawidek"

Paweł Huelle
Okrzyknięta przez krytykę arcydziełem historia, której bohater przypomina sobie tajemnicze zdarzenia sprzed lat, kiedy tytułowy Weiser, żydowski chłopiec, pewnego lata zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. To pełna magii opowieść o dzieciństwie i pamięci. - Kwestia zakorzenienia miała zawsze dla mnie istotne znaczenie. Nic nie zostało mi dane, nie dziedziczę gniazda rodzinnego, wychowywałem się w miejscach, gdzie nie żyli moi przodkowie i w których brakowało ciągłości kulturowej. Należę więc do pokolenia, które musiało znaleźć, odzyskać, zbudować od nowa swoje "małe ojczyzny". Dlatego naszą książką pokoleniową w latach 80. stał się "Weiser Dawidek".

"Farby wodne" Lidii Ostałowskiej

Krzysztof Czyżewski czyta je jeszcze w maszynopisie, bo dopiero za kilka miesięcy książka ukaże się w wydawnictwie Czarne. To historia Diny Gottliebowej-Babbitt, która walczy o odzyskanie akwareli Cyganów namalowanych przez nią na polecenie dr. Mengele w Auschwitz. Ostałowska wykonała olbrzymią pracę dokumentalną, układa na nowo mozaikę. -Taką książką-mozaiką, ułożoną dzięki sztuce spoiwa rozbitych szkiełek w prawdziwe arcydzieło są też czytane przeze mnie niedawno opowieści W.G. Sebalda pt. "Wyjechali" - dodaje Czyżewski. - Fotografie, wycinki z gazet, urwane rozmowy, niewyraźne wspomnienia, listy, bilety, dzienniki podróży - to wszystko staje się materią pisarza, który erozji świata opartego na ciągłości i całościowości przeciwstawia sztukę zawiązywania zerwanych nici i odnajdywania zagubionych korespondencji.

19.09.2011, Patrycja Wanat,
Źródło: www.emetro.pl