Arvo Pärt. Triodion.

Arvo Pärt. Triodion.

Polyphony 

Arvo Pärt 

Triodion

Wydawca: Hyperion

Nagranie wokalnej muzyki Arvo Pärta w wykonaniu brytyjskiego chóru Polyphony. Na płytę składają się kompozycje powstałe w latach 1996-2002, w tym aż sześć wykonań premierowych. Zawiera m.in. pieśń do słów poematu Burnsa My heart’s in the Highland w wykonaniu kontratenora z The Hilliard Ensamble Davida Jamesa. 

Prace nad materiałem do nagrania, od "Psalmu 51" po "Miserere", obrazują rozwój stylu Pärta – podążanie ku bardziej złożonym obszarom harmonicznym. Używając kiści akordów, zwiększonego drugiego interwału, wydaje się w swojej muzyce kruszyć wszelkie granice pomiędzy dysonansem a harmonią. Słuchając kompozycji z lat 1996-2002, dochodzi się do wniosku, że poszukiwania harmoniczne kompozytora osiągnęły fazę powrotu. Decydująca pozostaje czystość trójdźwięku, a system akordów w takich kompozycjach jak "Triodion", czy "Salve Regina" wydaje się w swojej diatonice konwencjonalny. Pomimo tego, że nie ma już w tych kompozycjach wyraźnych elementów tintinnabulacji, utwory te są na tyle surowew konstrukcji i harmonii, że bez trudu rozpoznajemy w nich muzykę Arvo Pärta. 

Tłumaczenie z artykułu w opisie płyty - Michał Moniuszko

Arvo Pärt - Człowiek Pogranicza.

Magister ludi – Mistrz Gry – ten honorowy tytuł pełen odniesień przyznał Arvo Pärtowi Paul Hillier, przez wiele lat dyrektor „The Hilliard Ensamble” jednego z najlepszych zespołów wykonujących jego muzykę. Hillier zauważył, że bohater powieści Hermanna Hessego Gra szklanych paciorków; gra w grę, której sam nie wynalazł. Najważniejsze w niej jest ścisłe trzymanie się reguł. Pod tym względem styl tintinnabuli Arvo Pärta przypomina grę szklanych paciorków. Jego "bezosobowe" i nie do przewidzenia metody kompozycyjne mają coś wspólnego ze swawolnym duchem zasady aleatorycznej, która jest podstawą wszystkich gier. Kompozytor jest według niego jedynie medium reguł muzycznych i osiąga czystość przez skrupulatne zachowywanie "małych prostych zasad". Nie bardzo przy tym wiadomo, czy Pärt jest twórcą stylu tintinnabuli, czy raczej tym, który znalazł drogę do źródła, którego odkrycie zobowiązuje odkrywcę do porzucenia swych osobistych smaków po to, by wciąż z niego pić. Arvo Pärt jest kompozytorem, który poświęcił się bezprecedensowej muzycznej egzegezie tekstów liturgicznych, wyrzekając się jednocześnie prawie wszystkich środków muzycznych swego czasu. 


 
The Hilliard Ensemble w sejneńskiej Bazylice. Koncert w ramach przyznania Arvo Pärtowi tytułu Człowieka Pogranicza. Sejny, listopad 2003. 
Fot. Grzegorz Dąbrowski 


Jest to radykalne, dobrowolne ubóstwo, które, jak każde świadomie przyjęte ograniczenie, oczyszcza umysł dla przyjęcia muzyki i Słowa. Przez swą muzykę w sposób cichy i bezsłowny Arvo Pärt wyraża protest przeciw byciu "nowoczesnym", przeciw zaplanowanemu i nakazanemu postępowi w osiąganiu wciąż nowego, a zamiast tego woli "wieczne prawdy" wiary. To właśnie wyrzeczenie – coś, co nigdy nie pojawia się na tablicach reklamowych nowoczesności – daje jego dziełom siłę i zdolność inspirowania. Stosunek Pärta do nowoczesności ilustruje jego podejście do techniki. Instrumenty elektroniczne pojawiają się rzadko i są peryferyjnymi narzędziami w akustycznym świecie jego kompozycji. Bardziej ufa ludziom, zarówno głosowi, jak i instrumentom, które są z nami od zamierzchłych czasów. Jego podejście do techniki jest okazjonalne, nieco zabawne i zawsze otwarte na możliwość poradzenia sobie bez niej. Mówiąc o muzyce Arvo Pärta, Andreas Kähler stwierdził, że leżący u jej podstaw kompozytorski punkt wyjścia: "wystarczy pięknie zagrać jedną nutę" odnosi się w dwojaki sposób do wykonywania jego dzieł. "Grać pięknie" oznacza nie mniej niż "doskonale". Tak więc ci, których pierwsze spotkanie z muzyką Pärta opiera się na jej rozbrajająco prostym zapisie, spotykają się z czymś, czego sami jeszcze nie opanowali. Okazuje się bowiem, że na przykład regularność ruchów w górę i w dół czy zmiany w sposobie prowadzenia smyczka oraz inne elementy stają się podstawowymi problemami. Muzyka Pärta nie domaga się wirtuozerii, za którą można ukryć braki techniczne lub braki w umuzykalnieniu. 

 
Arvo Pärt - Człowiek Pogranicza. Przygotowania do koncertu w kościele św. Aleksandra w Suwałkach, listopad 2003. 
Fot. Grzegorz Dąbrowski
 

Przedawkowanie techniki vibrato nie zastąpi precyzyjnej intonacji opartej na matematycznych regularnościach systemu alikwotów ani nie ukryje skutków naruszenia podstawowych zasad. Grając muzykę Pärta, każdy wykonawca musi osiągnąć prawdziwość wykonania i wziąć odpowiedzialność za każdą nutę. Zagranie 18 minutowego "Silentium", drugiej części "Tabula rasa", to doświadczenie, o którym żaden wykonawca łatwo nie zapomni. Może go ono doprowadzić do nieba lub rozpaczy... Jest to właśnie takie doświadczenie, które nie pojawia się w normalnych muzycznych okolicznościach, a wobec którego stajemy nadzy jak przed swoim Stwórcą. Jeśli coś takiego nas nie odstrasza, wówczas konfrontacja z muzyką Arvo Pärta może zasadniczo zmienić i oczyścić nasze podejście do muzyki.

Więcej w zbiorach CDKP