Tomas Venclova, Eseje. Publicystyka. Fragment.

Tomas Venclova, Eseje. Publicystyka. Fragment.

Wilno: Mit podziału a mit związku 

"Wilno... było dziwaczne, miasto pomieszanych, zachodzących na siebie stref, tak jak Triest albo Czerniowce" - tak o Wilnie w okresie międzywojennym, o mieście swojej młodości, pisał Czesław Miłosz1. Zachowało ten swój charakter do dzisiaj, chociaż radykalna przemiana miejskiego paradygmatu nie jest dla Wilna niczym nowym. Można nawet powiedzieć, że po wielu stuleciach miasto wróciło do swego niegdysiejszego stanu. Wielki książe Giedymin założył je w czternastym stuleciu właśnie jako stolicę niezależnego państwa litewskiego. Później Wilno było jedną z dwóch stolic Rzeczypospolitej Obojga Narodów (dzieląc tę funkcję najpierw z Krakowem, a od siedemnastego stulecia z Warszawą), by następnie stać się centrum tzw. Północno-Wschodniego regionu Imperium Rosyjskiego. W dwudziestym wieku miasto przechodziło z rąk do rąk. Dwukrotnie okupowane było przez Niemców (w latach 1915-18 i 1941-44) i trzy razy przez Związek Radziecki (w 1939, 1940-41 i 1944-91). Zmienne koleje losu miasta niszczyły wypracowane modele kulturowe, a często powodowały wymianę mieszkańców; w Wilnie znikały nie tylko budynki i ulice, ale także całe grupy etniczne. Najtragiczniejszą była, nie tak dawna, zagłada dużej społeczności żydowskiej w czasie drugiej wojny światowej. Pomimo ciągłych zmian, narzucanych reżimów, kultur i języków Wilno pozostało miastem przygraniczna, mieszanym etnicznie i wielojęzycznym. Wszelkie próby uczynienia z niego miasta monologu i monokultury, w jakiejkolwiek postaci, kończyły się niepowodzeniem.

Studia kulturoznawcze coraz częściej posługują się pojęciem tekstu miasta2. Rosyjska szkoła semiotyki traktuje Moskwę i Petersburg jako teksty, można by więc też mówić o tekście Wilna. Po pierwsze należałoby wprowadzić tu pojęcia wielokulturowości i wieloczasowości. Cechy te są ewidentnie obecne w architekturze miasta, którą można interpretować zarówno jako podwarstwę tekstu Wilna jak i jego istotną część. 

Pomimo wojen, okupacji i zniszczeń Wilno zachowało swą architektoniczną specyfikę. W przeciwieństwie do innych bałtyckich miast przynależy ono raczej do kręgu tradycji włoskiej i środkowoeuropejskiej niż kultur germańsko-skandynawskich. Wilno jest jednym z największych barokowych miast położonych na północ od Alp (jak i najdalej na północ i wschód wysuniętym miastem europejskiego baroku). Jednakże można w nim odnaleźć praktycznie każdy inny styl architektury europejskiej - od gotyku do klasycyzmu. Style te z reguły docierały tak daleko na północ z pewnym opóźnieniem, lecz może właśnie dlatego pozostawiły tu bardzo oryginalne zabytki. Barok wileński ma swoje korzenie w średniowieczu. Łacińskiemu duchowi Wilna towarzyszy ponadto specyficzny wschodni koloryt. Miasto zawsze posiadało cerkwie, synagogi, a nawet meczety, które niejednokrotnie imitując zachodni barok, kreowały także swój własny styl. 

Ogólnie rzecz biorąc, homogeniczny i konsekwentny rozwój urbanistyczny nie był dla litewskiej stolicy typowy. Ukształtowaniem miasta w większości rządził kaprys losu, jest ono architektoniczną mieszanką, palimpsestem, w którym budynki z różnych stuleci i typów wydają się nawzajem użyczać swych cech. Miasto powstało w krajobrazie północy, bogatym w lasy i jeziora, często opisywanym jako dziki. Natura często ingeruje w tkankę urbanistyczną miasta, tworząc w nim pewne niezagospodarowane enklawy. 

Podobną wielowarstwowość i chaos można zaobserwować w innych parametrach wileńskiego tekstu. Posługując się bachtinowską terminologią (filozof ten, nieprzypadkowo, spędził młodość w Wilnie) można mówić o karnawałowej tradycji tego miasta, na którą składają się hybrydyzacja stylów i gatunków, ciągły proces zmian w interpretacji oraz nakładanie się różnych kulturalnych dyskursów. 

Wilno jest pod wieloma względami miastem paradoksów. Jak już wspomnieliśmy, łączą się tu Wschód z Zachodem. Począwszy od średniowiecza miasto egzystowało i nadal egzystuje na granicy, gdzie spotykają się, mieszają i zderzają ze sobą katolicyzm i prawosławie (a nawet tworzą razem nową wartość w postaci kościoła unickiego). Tradycja katolicka Wilna znajduje swe odbicie w kulcie Matki Boskiej Ostrobramskiej, stanowiącym istotny element miejskiego mitu. Także reformacja odcisnęła na mieście swe piętno. W siedemnastym i osiemnastym stuleciu było Wilno ponadto jednym z najważniejszych światowych centrów judaizmu. Mieszkały tu także małe, ale istotne społeczności Karaitów i muzułmanów. W Europie taką religijną różnorodność odnaleźć by można było jedynie na Bałkanach (w Wilnie, jednakże, koegzystencja tak różnych religii i religijnych odłamów miała i nadal ma raczej pokojowy charakter). 

Trzeba tu zauważyć, iż Litwa była ostatnim europejskim krajem, który przyjął chrześcijaństwo, dopiero w czternastym i piętnastym stuleciu. Początkowo Wilno było miastem pogańskim, w którym istniały także małe enklawy chrześcijan (i prawdopodobnie Żydów). Pewne przedchrześcijańskie wierzenia i zwyczaje przetrwały w okolicach miasta także w późniejszych czasach, co najmniej do początków dziewiętnastego wieku. Ten fakt stał się sam w sobie mitem, odzwierciedlonym w literaturze, na przykład w "Dziadach" Mickiewicza i w poezji Miłosza. 

Wielogłos religijny szedł zawsze w parze (i był wzmacniany) przez wielogłos językowy. Litwini, Polacy, Żydzi i Białorusini - wszyscy uważali Wilno za swój ośrodek tradycji i kultury. Różnice etniczne zbiegały się tu w znacznym stopniu z różnicami religijnymi. Można mówić o trzech lub czterech wariantach mitu Wilna, tworzących narodowe tożsamości i będących ich podstawą. 

Warianty te zawsze konkurowały z sobą i używane były do politycznych manipulacji. Pomimo to, ich wzajemne przenikanie się przynosiło też owoce w kulturze, a ich konfrontacje przekształcały się w związki (co miało miejsce w przypadku mitów polskiego i litewskiego Wilna, które dały coś w rodzaju podwójnego systemu). 

Paradoksalna jedność Wschodu i Zachodu w Wilnie odzwierciedlona jest w fakcie, że miasto postrzegane było od niepamiętnych czasów jako z jednej strony zachodnie i "kosmopolityczne (w kontekście zacofanej Europy Wschodniej), a z drugiej strony peryferyjne i prowincjonalne (w kontekście Rzeczypospolitej Obojga Narodów). Wilno było dla Litwy pierwszym i najważniejszym łącznikiem z kulturą światową. Od czasów średniowiecza i renesansu do współczesności przenikały do miasta uniwersalistyczne, światowe tendencje i ideologie (które, co trzeba przyznać, przybierały tu niekiedy dość zniekształcone formy). Z drugiej strony, to zeuropeizowane miasto było też ośrodkiem ślepo nacjonalistycznej i izolacjonistycznej mentalności. Trzeba tu jednak wspomnieć fakt, iż nacjonalizm był w Wilnie zawsze dopełniany i korygowany przez regionalizm. Każda grupa etniczna mogła odnaleźć w Wilnie swą alternatywną tożsamość. 

Dla Polaków tożsamość wileńska kontrastowała zawsze z warszawską i krakowską (a w szerszym kontekście tożsamość Wielkiego Księstwa kontrastowała z tożsamością Korony). Dla Litwinów różnorodność i otwartość Wilna kontrastowała z samoizolującą się, rodzimą, "chłopską" Litwą (później pojawiła się opozycja pomiędzy ekscentryczną mentalnością Wilna i "węższą" mentalnością Kowna, "prawdziwego centrum Litwy"). Dla Żydów znacząca była różnica pomiędzy wileńskimi mitnagdim (jak i żydowskim oświeceniem i sekularyzmem) a galicyjską tradycją hasidim. Dla Białorusinów istniała opozycja pomiędzy Wilnem a Mińskiem (co zyskało na znaczeniu w czasie konfliktu białoruskich demokratów z dyktaturą Aleksandra Łukaszenki). Jedną z oznak wyjątkowego charakteru Wilna jest fakt, iż większość mieszkańców miasta posługuje się mniej więcej poprawnie kilkoma językami - litewskim, polskim i rosyjskim (a wcześniej także jidysz i białoruskim). 

W przeciwieństwie do innych stolic bałtyckich, miast kolonialnych stworzonych przez najeźdźców z Zachodu, Wilno zostało założone i rozwijało się w sposób naturalny. Ponadto nigdy nie było ono ośrodkiem hanzeatyckim. Podstawową funkcją miasta nie były handel, ale administracja i życie duchowe. W tradycji żydowskiej Wilno znane było jako litewskie Jeruzalem. Trzeba jednakże odnotować fakt, że także dla innych narodów Wilno było czymś w rodzaju Jerozolimy - miejscem narodowych osiągnięć kulturalnych i historycznych aspiracji. Status zmitologizowanego, świętego miasta jest bardziej typowy dla Wilna niż Rygi, Tallina, Lwowa, czy też Gdańska. Także tutaj można odkryć paradoks - będąc stolicą, Wilno zawsze zajmowało "ekscentryczną", marginalnie peryferyjną pozycję. 

Tak więc Wielkie Księstwo Litewskie składało się z mniejszej, zachodniej części (początkowo pogańskiej, później katolickiej) i piętnastokrotnie większej wschodniej (prawosławnej), sięgającej aż do Smoleńska i Morza Czarnego. Po utworzeniu Rzeczypospolitej Obojga Narodów, miasto znalazło się we wschodniej jej części, przyjmując rolę przedmurza cywilizacji katolickiej na granicy z Rosją. Okupowane przez carat, stało się czymś w rodzaju pomostu do Europy zachodniej, a później barierą od niej dzielącą - cytadelą rosyjskiego imperializmu w podbitej, katolickiej prowincji. Wraz z upadkiem imperium, miasto zostało włączone do odrodzonej Polski, a region wileński stał się jej najbardziej na wschód wysuniętym peryferium, wciśniętym pomiędzy Litwę a Związek Radziecki, słabo związanym z centralnymi częściami kraju. Pod rządami sowieckimi praktycznie powtórzyła się historia z czasów carskich, Wilno znowu stało się pomostem (rolę bariery przejął wtedy region Königsbergu-Kaliningradu). I w końcu, dzisiaj, znalazło się Wilno na wschodnich rubieżach niepodległej Litwy, zaledwie trzydzieści kilometrów od granicy z Białorusią (w centrum kraju jest Kowno). Krótko mówiąc, bez względu na zmiany historyczne, Wilno ciągle znajdowało się i znajduje na granicy, jakkolwiek sama granica przesuwa się. Co więcej, zazwyczaj okazuje się, że jest ono położone po drugiej stronie granicy dla którejś z grup etnicznych ściśle związanych z Wilnem, stając się dla niej źródłem nostalgicznych nadziei. W latach dwudziestych i trzydziestych taką grupą byli Litwini, dzisiaj to Polacy, a również Białorusini. 

Obok swojego peryferyjnego położenia Wilno miało zawsze status etnicznej enklawy. Pomimo wieloetnicznego charakteru miasta jedna lub kilka grup zazwyczaj przejmowała tu rolę dominującą, podczas gdy w regionie dominowały inna kultura i język. Tak więc od osiemnastego stulecia do drugiej wojny światowej było Wilno miastem polskim i żydowskim, podczas gdy na Wileńszczyźnie dominowali Litwini i Białorusini. Obecnie jest miastem litewskim, ale w promieniu 50 kilometrów ludność jest głównie polskojęzyczna. Można powiedzieć, że Wilno jest idealnym tematem dla klasycznej analizy strukturalistycznej - jak i w przypadku przesunięć granic, struktura pozostaje niezmienna pomimo całkowitej, czy też niemalże całkowitej zmiany jej komponentów. 

Status przedmurza cywilizacji i imperialnej prowincji bywały dla miasta korzystne. To samo dotyczy bycia enklawą. Każda z tych sytuacji stwarzała wiele symbolicznych paradygmatów wykraczających ponad tymczasowość i stale wpływających na losy miasta i świadomość jego mieszkańców. Paradygmaty te wyrażały pragnienie samorealizacji i uznania wobec Innych, były miejscem spotkań i rozstań dla różnych grup etnicznych, miejscem społecznych i psychologicznych konfliktów, lęków i traum. Wilno jest miastem o nadzwyczaj bogatej tradycji, chociaż ta właśnie tradycja łatwo przeobraża się w podstawę do sporu. 

Współzawodniczące z sobą nacjonalistyczne dyskursy skłonne są omijać pewne fragmenty historycznej pamięci Wilna. Inność, zawsze obecna w Wilnie, jest często demonizowana (taka demonizacja miała miejsce w przypadku Żydów, Polaków, Rosjan, a także Litwinów). Przed współczesną Litwą staje trudny, ale możliwy do rozwiązania problem: stworzyć nową tożsamość Wilna, włączając w nią całość historii miasta i cały jego potencjał kulturowy. Trudno dzisiaj powiedzieć czy zadanie to zostanie uwieńczone sukcesem, czy też przeszkodzą jego urzeczywistnieniu ciasne modele etnocentryczne, pod wieloma względami ciągle silne. Co jest pewne, to fakt, że przezwyciężenie tego problemu jest warunkiem pomyślnej przyszłości miasta. Tylko wtedy stanie się Wilno prawdziwą stolicą, spełniając ideał swego twórcy i wielu swoich obywateli. 

Przyjrzyjmy się teraz bliżej kulturalnej topografii Wilna w historycznej perspektywie (a dokładnie w kilku uzupełniających się historycznych perspektywach). 

Mityczne i historyczne początki miasta splatają się z początkami państwowości i narodowości litewskiej. Jednakże historia państwa i historia etnosu to dwa różne tematy, jakkolwiek wielu już próbowało i nadal daremnie próbuje je utożsamić. 
Wspomniałem już wcześniej, że za założyciela miasta uznaje się księcia Giedymina, który siebie samego zwał rex lithuanorum et multorum ruthenorum. Był on także założycielem dynastii, która rządziła Polską przez ponad dwieście lat. Wiele białoruskich i rosyjskich rodów arystokratycznych wywodzi od niego swe drzewa genealogiczne. Giedymin (Gediminas) mówił po litewsku (jakkolwiek z pewnością znał też języki słowiańskie), był wyznawcą pogańskiej wiary Bałtów (choć kilkakrotnie rozważał chrzest) i uważał swe miasto za stolicę Litwy (aczkolwiek żyło tu też wielu wschodnich Słowian, a sam Gediminas zapraszał tu kupców i rzemieślników z zachodniej Europy). 

Miasto najprawdopodobniej istniało - i odgrywało rolę religijną - jeszcze przed Gediminasem, ale to właśnie rex lithuanorum et multorum ruthenorum nadał mu status stolicy. Kroniki litewskie przechowały mit o "Śnie Gediminasa" (zmęczonemu polowaniem księciu przyśnił się żelazny wilk, co odczytano jako zachętę do wybudowania Wilna). Jak się wydaje, mit ten odwołuje się do tego samego źródła co mit założenia Rzymu3. Przetworzony przez romantyków, nadal zachowuje swą nośność, aż po współczesność zapładniając ludowy symbolizm i dostarczając tradycyjnych ram semiotycznych dwudziestowiecznej litewskiej kulturze i polityce, co szczególnie zauważalne było w okresie międzywojennym i u schyłku Związku Radzieckiego4. Postać samego Gediminasa zyskała podobną wartość semiotyczną co postać Piotra Wielkiego w mitologii St. Petersburga5. 

Czasy pogańskiego Wilna (XIV-XV wiek) są podstawą litewskiej narracji historycznej. Ideologowie litewskiego ruchu narodowego postulowali bezpośredni związek pomiędzy epoką "etnicznie czystego" (bałtyjskiego, niesłowiańskiego) Wilna a współczesnością. Inne okresy historyczne miały być usunięte z biegu historii i uznane za odchylenia od normalnego biegu wypadków. Pogląd ten rozgłaszany był przez oficjalną litewską propagandę okresu międzywojennego i tuż po odzyskaniu niezależności od Związku Radzieckiego. Stał się mitem ciągle żywym w powszechnej świadomości. 

Świadomość ta charakteryzuje się między innymi szczególnym zainteresowaniem przedchrześcijańskimi znaleziskami archeologicznymi na terenie miasta. Szczątki świątyni w katakumbach pod katedrą czy też pogański ołtarz na podwórcu klasztoru jezuitów są ulubionymi tematami współczesnych mediów. Znaleziska te są często dość wątpliwej natury (tak jak dziewiętnastowieczna rekonstrukcja Wilna w romantycznych opowieściach, która ma być ich potwierdzeniem). Bardziej wiarygodne dane na temat przedchrześcijańskiej Litwy dają wykopaliska spoza granic miasta. Pomimo wszystko, pogańska warstwa Wilna ma z pewnością szczególną wagę dla litewskiej wyobraźni. W czasach sowieckich część litewskiej inteligencji utworzyła na wpół oficjalną organizację zwaną Ramuva, która usiłowała przywrócić przedchrześcijańskie wierzenia i tradycje. Reżim komunistyczny ograniczał jej działalność, chociaż czasami ją popierał (w zwalczaniu katolicyzmu). 

Ramuva odegrała pewną rolę w ruchach, które doprowadziły do odrodzenia niepodległej Litwy, jakkolwiek jej rola nie powinna być tu zbytnio przeceniana. Ale sztuczna pogańskość cieszy się nadal popularnością w Wilnie i na całej Litwie. Usiłowano nawet zaliczyć ją do grona tradycyjnych, usankcjonowanych oficjalnie, religii państwowych (niczym szintoizm w Japonii). Quasi-pogańskie rytuały towarzyszyły uroczystościom państwowym itp. Można by to zjawisko zaliczyć do osobliwości, jest to jednak osobliwość bardzo wymowna. 

Wymowne są także zmienne koleje losu samej nazwy miasta. Wydaje się, że najstarsza nazwa brzmiała Vilnia (od nazwy rzeki płynącej nieopodal zamku Gediminasa). Znajduje ona odbicie w polskiej nazwie Wilno i w rosyjsko-żydowskiej Vilna. Przez kilka stuleci miasto znane było pod słowiańską nazwą. Dziś odzyskało swoje litewskie brzmienie - nie to najstarsze, ale nowe, sztucznie stworzone. Podobnie jak pradawna religijna i językowa jedność, nazwa Vilnius jest wytworem litewskich romantyków XIX i XX stulecia. 

Jak już wspomnieliśmy, terytorium państwa litewskiego nigdy nie pokrywało się z terenami etnicznie litewskimi. Wielkie Księstwo Litewskie było bardzo niezwykłym tworem, przypominającym czasy wielkiej wędrówki ludów. Na tle innych krajów europejskich był to twór zacofany, niejednolity i chaotyczny. Kultura słowa pisanego w owym państwie nie była litewska. Listy Gediminasa, które można by uznać za pierwsze litewskie dzieła literatury, pisane były po łacinie; kroniki, w których zachowały się pogańskie legendy, wliczając w to mit założenia Wilna, zostały spisane wschodniosłowiańskim idiomem, który czasami określa się jako wczesny okres rozwoju języka białoruskiego. Tego samego języka użyto do spisania litewskich statutów - państwowego kodeksu prawa. Język litewski, należący do innej gałęzi językowej i dla Słowian niezrozumiały, przez długi czas nie istniał w formie pisanej. Wydaje się, że wschodniosłowiański język dominował także na feudalnym dworze Gediminasa (a szczególnie na dworach jego następców). 

Sytuacja ta przyniosła próby tworzenia monokulturowych narracji współzawodniczących z narracją litewską. Tak więc dziewiętnastowieczni historycy rosyjscy nadali Wielkiemu Księstwu Litewskiemu miano państwa Zachodniorosyjskiego, które ominął tatarski jasyr. Na początku XX wieku ruchy narodowościowe na Białorusi postrzegały tu rodzime państwo białoruskie z Wilnem jako historyczną stolicą. Niepodległa Białoruś, która wyłoniła się z gruzów ZSRR w 1991 roku, uznała Wielkie Księstwo Litewskie za swego bezpośredniego poprzednika. Obrała Pogoń (jeźdźca), herb średniowiecznej Litwy, za swoje współczesne godło państwowe. Ta sama Pogoń (po litewsku Vytis) była godłem niepodległej Litwy w latach 1918-40, by ponownie powrócić w okresie postsowieckim. Dziwaczna sytuacja, gdzie to samo godło używane jest przez dwa różne kraje, mogłaby stać się zarzewiem konfliktu typu bałkańskiego: narodowa inteligencja białoruska zaczęła już oznaczać Wilno jako sporne terytorium. Sytuacja zmieniła się wraz z nadejściem reżimu Łukaszenki (powrócił on do sowieckiego godła), chociaż narodowa mitologia tworzona dziś przez wielu przeciwników Łukaszenki uznaje Gediminasa i innych książąt dawnej Litwy za część białoruskiej - i tylko białoruskiej - historii. 

Potencjalne zagrożenia wynikające z takiego współzawodnictwa są oczywiste. Zasadzają się one jednak na błędzie logicznym: idea narodowościowa, oparta na kryterium językowym, przenoszona jest na czasy, gdy takie kryterium nie odgrywało decydującej roli. Fałszywe teleologiczne pojmowanie historii jest nadal popularne w Europie Wschodniej: zakłada ono, że wydarzenia przeszłości mają doprowadzić logicznie do idealnej sytuacji, którą ma być istnienie współczesnego, językowo jednorodnego państwa. Takie rozumowanie wspierane jest nie tylko przez pozostałości światopoglądu romantycznego, ale także wpływy historiografii sowieckiej, która przywiązywała przesadną wagę do przepowiadania przyszłości. Można mieć tylko nadzieję, że ten nacjonalizm ponownie zostanie skorygowany przez regionalizm i wielokulturowość, tak jak to miało miejsce w przeszłości, i tak jak dawniej, uchroni Wilno przed znalezieniem się w problematycznej sytuacji. 

Topografia językowa i kulturowa miasta skomplikowała się po chrzcie Litwy. Sam moment chrystianizacji był bardzo wydłużony w czasie (zazwyczaj przyjmuje się lata 1387-1413, chociaż niektóre tereny musiały być chrzczone ponownie w drugiej połowie XVI stulecia). W każdym razie, Litwa wtedy związała się dynastycznie z Polską, co w końcu doprowadziło do pewnej kulturowej jedności. Wschodniosłowiański język zostaje wyparty z życia państwowego przez język polski (oficjalnie miało to miejsce dopiero w 1697 roku). 

Litewska część Rzeczypospolitej Obojga Narodów wytworzyła jednak swój własny kulturowy wariant - Wielkie Księstwo tworzyło opozycję do polskiej Korony (podobnie jak Wilno do Krakowa) w oparciu o swą państwową i społeczną strukturę, model cywilizacyjny, zwyczaje, architekturę, literaturę itd. W świadomości powszechnej opozycja ta przybierała często formę opozycji pomiędzy zalesioną, barbarzyńską Litwą a agrarną, oświeconą Polską ("barbarzyństwo" mogło też zawierać pozytywne konotacje: zacofanie czasem było interpretowane jako starożytność i szlachetność). Regionalny patriotyzm litewski ujawnił się na przykład w (nieudanym) pomyśle, by językiem narodowym Litwy została łacina, a nie język polski. W szesnastym wieku zauważono, że język litewski (który zachował pewne archaiczne indoeuropejskie cechy) ma niejakie podobieństwa do łaciny. Obserwacja ta posłużyła później jako jedna z przesłanek przednaukowej teorii rzymskiego pochodzenia Litwinów, wyrażającej separatystyczne tendencje charakterystyczne dla magnatów litewskich6. 

Wtenczas Wilno było już miastem Renesansu, otwartym także na wpływy Orientu. Objawiało się to różnorodnością etnicznych i religijnych wspólnot, większą niż w miastach Korony. W Wilnie była ulica niemiecka, rosyjska, Żydowska, tatarska (ich stare nazwy zachowały się do dzisiaj, jakkolwiek niektóre z nich musiały zostać odtworzone po epoce sowieckiej). Co szczególne, nie było ulicy Litewskiej ani Polskiej - obydwie grupy narodowościowe nie były uważana za mniejszości. Znaczącą rolę odgrywała społeczność włoska, która pojawiła się w mieście wraz z królową Boną w pierwszej połowie szesnastego wieku i zachowała swe wpływy aż do wieku dziewiętnastego. W tym okresie architektura Wilna nabrała pewnych cech włoskich, typowych dla miasta dotychczas. 

Jakkolwiek Wilno nie zostało założone przez kolonizatorów, nosiło pewne cechy miasta kolonialnego: administracyjna, kościelna i arystokratyczna stolica kontrastowała z wiejskim okolicami. Postrzeganie Wilna jako polskiej enklawy wśród litewskiego i białoruskiego żywiołu datuje się od czasów renesansu i baroku. Językowi polskiemu - językowi spolonizowanej arystokracji i kultury - przez długi czas towarzyszyły dialekty litewskie i wschodniosłowiańskie. Region wileński w szerszym tego słowa znaczeniu obejmował Żmudź albo Samogitię, która zachowała swe dialekty bałtyjskie, jak i miasta zachodniej Rosji, nawet Smoleńsk i Kijów. Prawosławna religia wschodnich rubieży Wielkiego Księstwa koegzystowała z katolicyzmem, a później z kościołem unickim tak zwanej Lituania Propria. Przez pewien czas to samo można było powiedzieć o ruchach reformacji, które miały swoje apogeum w Litwie w szesnastym i siedemnastym wieku. W 1563 roku Sejm wileński zagwarantował całkowitą wolność wyznania. Niektórzy historycy (np. Vytautas Kavolis) twierdzą, że w owym czasie stała się Litwa centrum tolerancji religijnej i liberalizmu w Europie. Tolerancja litewska łączyła w sobie archaiczne cechy odziedziczone niemalże bezpośrednio z czasów Gediminasa ze światopoglądowym radykalizmem charakterystycznym dla czasów późniejszych. 

Uniwersytet Wileński założony w 1579 roku był duchowym dzieckiem jezuickiej kontrreformacji, aczkolwiek wydział filozofii otwarty był zarówno dla protestantów, jak i prawosławnych. Jedynie wydział teologii był czysto katolicki. Dominacja konserwatywnego katolicyzmu to czasy znacznie późniejsze, gdy Rzeczpospolita Obojga Narodów weszła w okres stagnacji (druga połowa siedemnastego i pierwsza połowa osiemnastego stulecia). W każdym razie, uniwersytet był centrum intelektualnym dużego regionu i zajął poczesne miejsce w historii nauki i myśli europejskiej. Zarówno grono wykładowców, jak i społeczność studencka były w znacznej mierze międzynarodowe. Lista wykładowców obejmowała nie tylko Litwinów, Polaków, Rosjan, Ukraińców, ale także Niemców, Anglików, Szkotów, Irlandczyków, Szwedów, Norwegów, Hiszpanów, Portugalczyków i inne nacje. Wśród studentów zdarzali się nawet Finowie i Tatarzy. Króla Władysława IV, który odwiedził uniwersytet w 1648 roku, powitano w osiemnastu językach, w tym po litewsku, polsku, w języku staro-cerkiewno-słowiańskim i oczywiście po łacinie, języku wykładowym. 

Z uniwersytetem była związana bogata literatura łacińska, która niedawno odzyskała status żywego dziedzictwa, zarówno na Litwie, jak i poza jej granicami. Głównie w Wilnie powstawały epickie poematy, epithalamia, elegie, panegiryki, treny, epitafia, satyry, epigramaty, dzieła historyczne, kazania, przemówienia, różnego rodzaju ludi literarii. W starożytnych konwencjach literackich, w stylu Horacego, Owidiusza, Tytusa Liwiusza opiewano życie miejscowe. Zamek Gediminasa stawał się Kapitolem, mieszkańcy miasta Kwirytami. Pod tym względem literatura Litwy nie różniła się zbytnio od innych literatur wschodniej (i zachodniej) europy. 

Pomimo międzynarodowego charakteru tego zjawiska kulturowego nie obyło się bez częstych prób zmonopolizowania niektórych autorów, szczególnie tam, gdzie znane było lokalne etniczne pochodzenie autora. I tak na przykład Nicolaus Hussovianus, autor poematu "Carmen de statura, feritate ac venatione bisontis" (który, jak się wydaje był Polakiem studiującym w Wilnie jeszcze przed założeniem uniwersytetu) wymieniany jest wśród ojców litewskiej albo białoruskiej literatury. Maciej Kazimierz Sarbiewski (Mathias Casimirus Sarbievius), zwany także Horatius Sarmaticus, opisywany jest jako poeta zarówno polski, jak i litewski; Andrzej Rymsza, który pisał swe utwory po łacinie, po polsku i starobiałorusku, na równi z Janem Eysmontem, który tworzył po łacinie i po polsku, uznawani są za Litwinów ze względu na swe bałtyjskie nazwiska, i tak dalej. Te naiwne usiłowania zmonopolizowania kulturowego dyskursu oparte są na tej samej teleologicznej koncepcji rozwoju historycznego i rozwoju kultur narodowych, jak uprzednio przeze mnie wspomniane próby konstruowania "czysto litewskiej" czy też "czysto wschodniosłowiańskiej" historii miasta. Mogą one jedynie zubożyć wielowarstwową kulturową topografię Wilna, w której spójniki rozłączne "albo-albo" zwykle trzeba zastępować spójnikiem łączącym. 

Literaturze łacińskiej renesansowego i barokowego Wilna towarzyszyły utwory w językach nowożytnych. Pierwszym rektorem Wileńskiego Uniwersytetu był Piotr Skarga, słynny kaznodzieja polski, a następny rektor Jakub Wujek przetłumaczył na polski Biblię. Maciej Stryjkowski, ściśle związany z Wilnem, był autorem pierwszej historii powszechnej Litwy, w języku polskim. Sędzia miejski Daniel Naborowski, kalwin (który prawdopodobnie studiował w Padwie pod opieką Galileusza), tworzył wspaniałą polską poezję barokową, porównywalną z metafizyczną szkołą angielską. W tym samym czasie Mikalojus Daukša (Mikolaj Dauksza) opublikował w Wilnie pierwszy litewski tekst katolicki, zawierający tłumaczenia znacznej części kazań Wujka; profesor uniwersytetu Konstantinas Sirvydas (Konstanty Szyrwid) napisał zbiór kazań po litewsku i przetłumaczył je na polski. Sirvydas był także pierwszym litewskim leksykografem. Nawet przed założeniem uniwersytetu było Wilno ośrodkiem wschodniosłowiańskiego oświecenia: Franciszek Skoryna wydał pierwszą książkę w mieście - "Apostol" - tłumaczenie Nowego Testamentu na staro-cerkiewno-słowiański z elementami starobiałoruskiego. 

Typowy dla Wilna jest fakt, iż praktycznie wszyscy wspomniani powyżej piszący byli poliglotami. Daukša na przykład opatrzył swój zbiór kazań wstępem, który można uznać za manifest praw języka litewskiego; należy on do tej samej kategorii manifestów renesansowych, co pisane we Włoszech czy Francji. Wstęp ten (w przeciwieństwie do samych kazań) napisany jest jednak po polsku. W jednym ze swych polskich wierszy Naborowski używa gry słów opartej na litewskiej etymologii wileńskiego typonimu Werki (od czasownika verkti - szlochać). Fragmenty historii Stryjkowskiego, opartej na wschodniosłowiańskich kronikach, pisane są po litewsku, itd. W późniejszych czasach, aż do samego kresu Rzeczypospolitej (1795), było Wilno miastem wielojęzycznym w niemal karnawałowy sposób. Studenci uniwersytetu wystawiali polskie sztuki zawierające interludia po litewsku; Michał Franciszek Karpowicz wygłaszał kazania zarówno po litewsku, jak po polsku; podczas powstania kościuszkowskiego (1794) manifest powstańczy ukazał się w obydwu językach. Jednocześnie jednakże, osiemnaste stulecie to czas marginalizacji litewskiego (a szczególnie białoruskiego) sprowadzenie go do statusu "języka chłopów"; pisany litewski kreolizuje się, pozostając bałtyjskim gramatycznie, ale praktycznie polskim słownikowo. Ten wariant litewskiego zostaje odrzucony przez językowych purystów dopiero w latach 1880-1920. 

Społeczność żydowska w Wilnie zajmowała specjalną pozycję; była najbardziej wpływową grupą diaspory od czasów Babilonu i średniowiecznej Kordoby. Niekiedy twierdzi się, że Żydzi - jak i inni zachodni kupcy i rzemieślnicy - zostali zaproszeni do miasta przez Gediminasa. W każdym razie, w siedemnastym wieku Wilno i jego okolice stały się centrum światowego judaizmu, zajmując miejsce Nadrenii. Blisko jedna czwarta europejskich Aszkenazim, tak zwani litwacy, mieszkała na Litwie. Potomkowie Gediminasa gwarantowali im przywileje pozwalające na spokojną egzystencję wśród przedstawicieli innych religii. Pomimo duchowej izolacji gminy żydowskiej tworzyła ona łącznik pomiędzy Litwą a Europą. Getto wileńskie żyło swym codziennym życiem, ale w interakcji z otoczeniem - Żydzi znali lokalne języki, a hebrajski obok łaciny i greki, tak jak i na innych europejskich uczelniach, był wykładany na Uniwersytecie Wileńskim. Obok przypadków Żydów nawracających się na chrześcijaństwo (sekta frankistów) notowano także nawrócenia w przeciwnym kierunku. Jeden taki przypadek zakończył się tragicznie: książę Walenty Potocki, który przeszedł na judaizm, został spalony na stosie na wileńskim rynku katedralnym w 1749 roku. Osiemnaste stulecie wydało jednego z największych żydowskich duchowych autorytetów, Gaona z Wilna - Elijaha (1720-97). Jego ortodoksyjny judaizm przeważył na Litwie tradycję chasydów. Społeczność żydowska wniosła znaczny dorobek do wielokulturowej tradycji miasta (w określonym stopniu można to samo zauważyć jeśli chodzi o Karaimów i muzułmanów, którzy pojawili się w Wilnie jako jeńcy wojenni i również uzyskali pewne przywileje). 

Po renesansie i baroku, czasy romantyzmu były kolejną złotą epoką w historii miasta. Polski romantyzm, który ukształtował się właśnie w Wilnie, zajmuje poczesne, można powiedzieć definiujące miejsce w jego kulturalnej topografii. Dzieła Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego zyskały symboliczne znaczenie dla mieszkańców Wilna, bez względu na używany przez nich język czy wyznawane tradycje. Samo słowo "polski" w odniesieniu do tej gałęzi romantyzmu wymaga pewnej kwalifikacji: bliższe spojrzenie ujawnia jego pełną paradoksów i wielowarstwową naturę. 

Zarówno Mickiewicz, jak i Słowacki studiowali na Uniwersytecie Wileńskim, który z końcem osiemnastego stulecia zmienił swój charakter z łacińskiej, teologicznej instytucji na polskojęzyczny, świecki ośrodek. Oświecenie trwało w Wilnie dość krótko, lecz pozostawiło trwałe ślady (wliczając w to pierwszorzędne dzieła architektury). Ogólnoeuropejski kryzys racjonalizmu, który nastąpił po rewolucji francuskiej, objawił się także na Litwie. Pogłębił go polityczny kataklizm - upadek Rzeczypospolitej Obojga Narodów i rosyjska okupacja. Dzieła wileńskich romantyków w znacznej mierze były reakcją na wyzwania stawiane przez historię. 

Irracjonalizmowi romantycznego Weltanschauung towarzyszył regionalizm stojący w opozycji do kultu starożytności i oświeceniowego centralizmu. Kult rozumu ustępował zainteresowaniu ciemną stroną ludzkiej psychiki. Można to było odczytać także jako zainteresowanie geograficzną i historyczną egzotyką, która miała zastąpić europejskie centrum. Litwa pod tym względem zapowiadała się obiecująco. Ten region o bogatej i szczególnej przeszłości, oddalony od zachodnich stolic, przypominał Szkocję i Bretanię, a częściowo i Orient. Romantycy (częściowo w oparciu o miejscową tradycję) postrzegali Litwę jako Inność w stosunku do cywilizowanej, zachodniej Polski - innymi słowy, jako jeden z tych krajów, które pozwalają przewartościować całą kulturę europejską. Dla Mickiewicza (w mniejszym stopniu dla Słowackiego, który był bardziej zorientowany na Ukrainę) litewski chronotop był siedliskiem rzeczy magicznych, tajemniczych i strasznych. Lokalny folklor ze swymi pogańskimi pozostałościami i średniowieczna przeszłość Wielkiego Księstwa grały tutaj szczególną rolę. Świat Litwy przedchrześcijańskiej był łatwo porównywalny ze światem północnych plemion barbarzyńskich i światem Islamu. Mit romantycznego poety-wieszcza otrzymał dodatkową interpretację: wtargnięcie transcendentalnych i podświadomych sił do psychiki i życia codziennego identyfikowano z wtargnięciem geniusza peryferii do centralnej kultury7. 

Przeciwstawieniu świadomości i podświadomości, natury i kultury w dziełach wileńskich romantyków towarzyszyło przeciwstawienie przeszłości i teraźniejszości, różnych religii, stylów życia, języków. Tak jak i wcześniej miało tu miejsce wzajemne złożone oddziaływanie narodowych, religijnych, etnicznych i regionalnych tożsamości. Rysowała się już jednak stopniowo granica pomiędzy lokalnym a etnicznym (językowym) patriotyzmem. Romantycy polscy postulowali istnienie szczególnego duchowego związku pomiędzy Litwą a Polską. Mogli uważać się za Litwinów, tak jak Mickiewicz, a jednak kategoria litewskości zawierała się dla nich w polskości i była dość nieostra: zarówno ziemie Bałtów jak i Wschodnich Słowian (Białorusinów) z dawna włączone do Wielkiego Księstwa uznawane były za litewskie. W swych balladach Mickiewicz wykorzystywał motywy białoruskiego folkloru, w "Dziadach" wykorzystał białoruskie obrzędy, które nazywał litewskimi. Wykorzystywano także niesłowiańską, bałtyjską mitologię (jak np. w dziełach późnoromantycznego pisarza Józefa Ignacego Kraszewskiego), również motywy średniowiecznej historii Litwy, choć trudno było je właściwie skorelować z którymś z poszczególnych etnosów. Litewska (jak i białoruska) historia, etnografia, mitologia i folklor były jednak postrzegane jako regionalne warianty polskie. A jednak to właśnie okres romantyzmu był czasem pierwszego zakreślenia granic pomiędzy etnosami, które doprowadziło z czasem do wytworzenia państw narodowych. Mickiewicz i inni polscy romantycy mieli w tym procesie swój nieoczekiwany i w większości paradoksalny udział. 

Topografia kultury Wilna dziewiętnastego stulecia była niezwykle złożona i barwna również dzięki litewskim, a później białoruskim ruchom narodowym. Prekursorem litewskiego nacjonalizmu był kolega uniwersytecki Mickiewicza Simonas Daukantas (Szymon Dowkont), który został historykiem i etnografem. Romantyk z przekonania i temperamentu, wierzył, że tożsamość litewska wyraża się przede wszystkim poprzez język. Pomimo płynnej znajomości polskiego pisał swe prace po litewsku (wielu z nich przez długi czas nie publikowano, choć były szeroko czytane, kopiowane i dyskutowane). Wybór ten zagwarantował mu status archetypowego ojca narodu (plac w Wilnie, gdzie usytuowany jest pałac prezydencki, uprzednio zwany placem Napoleona, nosi obecnie imię Daukantasa). W drugiej połowie dziewiętnastego stulecia pojawia się nowa warstwa inteligencji litewskiej składająca się z ludzi pochodzenia chłopskiego: kontynuowali oni działalność kulturalną Daukantasa i jego towarzyszy broni. Ludzie ci wszczęli na Litwie językową rewolucję, porównywalną do tych, jakie miały miejsce w Finlandii i Czechach. Nowy ruch narodowy odziedziczył po polskich romantykach mit o złotej przeszłości, wiarę w szczególną wartość litewskiej mitologii i folkloru, a także stworzył swój własny antymit: unia z Polską była według niego wynikiem zdradzieckiego spisku mającego na celu narzucenie Litwie polskiego języka i kultury i zepchnięcie oryginalnej tożsamości narodowej litewskiej na skraj niebytu. Jakkolwiek większość litewskich aktywistów, takich jak Daukantas, była dwujęzyczna (a nawet wielojęzyczna) wybór języka uzyskał znaczenie ideologiczne. Tym samym Mickiewicz i inni polscy romantycy, przy całym ich wpływie na Daukantasa i jego następców, stali się "Innymi". 

Trzeba odnotować też fakt, że od połowy dziewiętnastego stulecia aż do 1905 roku, ruch litewski rozwijał się nie tyle w Wilnie (enklawie zdominowanej przez język polski i częściowo przez jidysz) ale na zachód od miasta, tam gdzie język litewski zachował swą mocną pozycję. Wilno jednakże pozostało zmitologizowaną stolicą, Jerozolimą, niekwestionowanym centrum życia narodowego i przyszłego państwa narodowego. To właśnie w owym czasie pojawił się polsko-litewski konflikt o Wilno (przed końcem dziewiętnastego wieku powstał także skrajnie nacjonalistyczny odłam polskiego ruchu narodowego, nie biorący pod uwagę jakiejkolwiek wielokulturowości lub dialogu w mieście). Podobnie jak Polacy, także i Litwini rościli sobie pretensję do całości historii i tradycji Wielkiego Księstwa. Później konflikt ten znalazł swe odbicie w historycznych losach litewskiej stolicy. 

Do pewnego stopnia narodowy ruch białoruski imitował litewski i był budowany na jego podobieństwo. Wyróżniał go jednak fakt, że mówiąca i czytająca po białorusku inteligencja była mniej liczna, a prawdziwa językowa rewolucja nigdy nie doszła do skutku (i to nie tylko ze względu na przeszkody ze strony rosyjskiego rządu lub szlachty polskiej, ale jak się wydaje również ze względu na znaczne podobieństwo białoruskiego i rosyjskiego). Sama koncepcja Białorusi jako oddzielnego regionu etnicznego pojawia się dopiero około 1830 roku. Do prekursorów białoruskiego ruchu narodowego zalicza się Jana Czeczota, który także studiował w Wilnie współcześnie z Mickiewiczem (i był jego przyjacielem). Pisał on po polsku i białorusku; jednakże w przeciwieństwie do Daukantasa uznawał zanik języków lokalnych (białoruskiego i litewskiego) za smutny, lecz konieczny proces, jako że według niego zagrażały one rozwojowi i czystości języka polskiego. Jeśli już w początkach dwudziestego wieku istniały rozwinięte media i literatura w języku litewskim, piśmiennictwo białoruskie w tym czasie było tworzone przez niewielką grupę ludzi (zazwyczaj związanych z Wilnem). 

Paradygmat życia kulturalnego miasta gruntownie zmienił się po stłumieniu dwóch powstań, których celem było wskrzeszenie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Po powstaniu 1830-31 zamknięto uniwersytet; następstwem powstania 1863 były surowe represje i zintensyfikowana rusyfikacja. Scentralizowane imperium rosyjskie, w przeciwieństwie do imperium Austro-Węgier, nie gwarantowało swym mniejszościom ani kulturowej, ani administracyjnej autonomii. Miasto znalazło się w sytuacji prowincjonalnego zaścianka. Zmianę obrazu miasta dobrze symbolizuje pomnik carycy Katarzyny II (według oficjalnego carskiego mitu, odzyskała ona dla Rosji tereny Rusi Zachodniej, tzn. Litwy, zajęte niegdyś przez Polaków) i Michaiła Murawiewa, zwanego Wieszatielem (według innego mitu miał on rozprawić się z pozostałościami szkodliwego separatyzmu). Obydwa pomniki przetrwały aż do pierwszej wojny światowej. Nowa sytuacja wpłynęła w paradoksalny sposób na rozwój litewskich i białoruskich ruchów narodowych: z jednej strony przyczyniła się do ich przyspieszonego rozwoju (płonne nadzieje na przywrócenie Rzeczypospolitej i antypolska polityka rządu wzmacniały zróżnicowanie etniczne), z drugiej zaś tworzyła nadzwyczaj trudne warunki dla tych ruchów. Przez czterdzieści lat, od 1865 do 1904, literatura litewska drukowana była na zachodzie, w Niemczech i Ameryce, skąd przemycano ją na Litwę. Literatura w języku białoruskim także była zakazana. Inne grupy etniczne znalazły się w nie mniej ciężkiej sytuacji. Polskie media i instytucje kulturalne w Wilnie zostały zniszczone. Narastał antysemityzm i rusyfikacja Żydów. 

Jakkolwiek carska polityka była zdecydowanie monokulturową, nie zniszczyła ona całkowicie wileńskiego dialogu: wręcz przeciwnie - włączyła weń, do pewnego stopnia, także rosyjski głos. Uniwersytet Wileński już wcześniej, na początku dziewiętnastego wieku, oddziaływał na kulturę rosyjską. Z uniwersytetem związane były tak ważne, choć wątpliwej reputacji, postacie jak Józef Sękowski i Tadeusz Bułharin (obydwaj polskiego pochodzenia). W wielowarstwowej tkance miasta architektura rosyjska i prawosławna także znalazły swe miejsce. Teatr rosyjski, który zastąpił teatr polski, pozostawił tu swój ślad. Niemałe znaczenie miała szkoła artystyczna Iwana Trutniewa, do której na swe pierwsze lekcje sztuki uczęszczali między innymi Chaim Soutine i Jacques Lipschitz. Pisarze rosyjscy mieszkający w Wilnie pozostawali pod wpływem polsko-litewskiego mitu miasta: a ich dzieła często nawiązywały do lokalnej tradycji8. 

W przeciwieństwie do wielu innych miast Europy wschodniej i regionu bałtyckiego, nie ma w Wilnie prawie żadnych pomników secesji - przed drugą wojną światową dominowała tu prowincjonalna architektura koszarowa, nie pasująca do gotyckiego, renesansowego czy też barokowego dziedzictwa. Kultura kawiarni, kabaretów i klubów była stosunkowo słabo rozwinięta, szczególnie jeśli porówna się Wilno do imperium Habsburgów. Modernizm nie ominął jednak miasta całkowicie: znalazł swe odbicie w wileńskiej literaturze, sztuce, muzyce i teatrze. Rewolucja modernistyczna zbiegła się w czasie z polityczną rewolucją 1905 roku, która znacznie skomplikowała kulturalną topografię miasta wysuwając na pierwszy plan tradycje narodowe i ruchy dotychczas zakazane lub prześladowane. Polski język mógł wrócić do szkół (jednakże nie jako język obowiązkowy), wróciły także polskie media, teatry i wydawnictwa. Dla Polaków było to "miasto mniej niż pierwszej rangi, lecz więcej niż prowincjonalne"9. Jakkolwiek mniej znaczące kulturalnie niż Warszawa, Kraków, czy Lwów, wyróżniało się jednak na tle dawnej Rzeczypospolitej przede wszystkim jako stolica polskiego romantyzmu, związanego z Mickiewiczem. Wileński wariant polskiego modernizmu (pisarze Czesław Jankowski, Helena Romer-Ochenkowska, malarz, scenograf i dyrektor Ferdynand Ruszczyc, rzeźbiarz Antoni Wiwulski, kompozytor Lubomir Michał Rogowski i fotograf Jan Bułhak) zorientowany był przede wszystkim na tradycje romantyczną. Obok kulturalnej aktywności Polaków zauważalna była także działalność Litwinów i Białorusinów. Dla nich Wilno było ośrodkiem pierwszej rangi, nieporównywalnym z żadnym innym w swej symbolicznej i integrującej roli. 

Chociaż mówiący po litewsku mieszkańcy Wilna stanowili grupę nieznaczną (na początku dwudziestego stulecia Litwini, jak i Białorusini, byli przeważnie mieszkańcami wsi), miasto stało się ośrodkiem inteligencji litewskiej i litewskiego ruchu separatystycznego. Ruch ten pojawił się równolegle do podobnych polskich ruchów; czasami zresztą Litwini nawet wyprzedzali Polaków. Pierwsza codzienna gazeta litewska "Vilniaus Żinios" zaczęła legalnie pojawiać się w 1904, rok wcześniej niż pierwsza wileńska gazeta w języku polskim "Kurier Litewski". Litewskie stowarzyszenie artystyczne założono rok wcześniej (1907) niż analogiczną organizację polską. Wyróżniał się w nim modernistyczny malarz (a także kompozytor) Mikalojus Konstantinas Čiurlionis. W tym samym roku co polskie powstało Litewskie Towarzystwo Naukowe (1907), któremu przewodniczył Jonas Basanavičius, historyk i publicysta, pierwszy sygnatariusz Litewskiej Deklaracji Niepodległości z 1918 roku. Typowym zjawiskiem był spór o język wykładowy na nowo otwartym Uniwersytecie Wileńskim - proponowano polski, litewski albo rosyjski. W latach 1906-15 wychodził tygodnik "Nasza Niva", periodyk, który rozpoczął całkowicie nową erę w kulturze białoruskiej; piszący tam Janka Kupała, Jakub Kołas i Wacław Lastouski (autor pierwszej historii Białorusi i historii białoruskiej książki) mieszkali w Wilnie. Tutaj także kształtował się białoruski język literacki, a w 1918 opublikowano pierwszą białoruską gramatykę. Paradygmat kulturalny miasta przeżył kolejne przesunięcie - tym razem w kierunku różnorodności: przed rewolucją 1905 w Wilnie wychodziło jedynie 12 rosyjskich periodyków, w 1911 było 69 periodyków, w tym 35 polskich, 20 litewskich, 7 rosyjskich, 5 żydowskich i 2 białoruskie10. 

Konflikt pomiędzy polskojęzyczną arystokracją a mówiącymi po litewsku lub białorusku chłopami postrzegany był w kategoriach konfrontacji narodowej. Polska narracja historyczna podkreślała znaczenie unii polsko-litewskiej - okres od szesnastego do osiemnastego stulecia oraz pierwszą połowę wieku dziewiętnastego postrzegano jako złoty wiek Wilna. Litewska narracja, jak już wcześniej wspomniałem, ukształtowała się pod wpływem romantycznej mitologii Mickiewicza, przejmując jednakże dziedzictwo Daukantasa, dla którego czasy unii były ahistoryczną czarną dziurą: jedynie czasy pogańskie były tu złotym wiekiem. Narracja białoruska, na ogół podobna do litewskiej, podkreślała nie bałtyjskie, ale wschodniosłowiańskie cechy czasów pogańskich. Za tymi argumentami stała polityczna walka i różne koncepcje politycznego losu miasta i kraju. Konserwatywna szlachta polska odrzucała zarówno litewski, jak i znacznie słabszy, białoruski separatyzm. Litewska (i częściowo też białoruska) wiejska inteligencja patrzyła na Polaków przez pryzmat zagrożenia asymilacją i kolonizacją. Obydwie strony stworzyły swój własny "obraz wroga", który znacząco skomplikował rozwój dziejów Litwy i Wilna (co nadal daje się odczuć). Kultury posługujące się różnymi językami dążyły do izolacji. 

Pomimo wszystko duch dialogu w Wilnie nie zamarł. Wśród polskich inteligentów pojawił się ruch krajowców (Michał Roemer i inni), którzy popierali tradycje Wielkiego Księstwa jako wielokulturowego organizmu różnego od Polski. "Gazeta Wileńska", periodyk wydawany przez ten ruch, starała się zachować równorzędny stosunek do wszystkich nacjonalizmów - autorem przeglądu prasy litewskiej był Mykolas Birziška (Michał Birzyszka), uczestnik narodowego ruchu litewskiego. Istniały też litewskie periodyki pisane po polsku ("Litwa" i "Lud"), które zatrudniały również Polaków. Głosiły one w pewnym stopniu podobną wizję Litwy co krajowcy (atakowane przez polską prasę, czasopisma te w końcu poniosły porażkę). Basanavičius, Čiurlionis i Janka Kupała pisali nie tylko w swych własnych językach, ale także po polsku. Antoni Wiwulski, autor słynnego wileńskiego pomnika Trzy Krzyże, uważał siebie, nie bez racji, za jednocześnie polskiego i litewskiego artystę. Ferdynand Ruszczyc, jeden z pierwszych admiratorów Čiurlionisa, poświęcił cały numer "Tygodnika Wileńskiego", polskiego magazynu kulturalnego, litewskiemu modernizmowi. Ciekawostką jest, że satyryczny magazyn antyrządowy "Perkunas" nosił litewską nazwę. Polak, Ludomir Michał Rogowski, opublikował zbiór białoruskich pieśni ludowych i zorganizował w 1910 roku koncert muzyki białoruskiej, a nawet skomponował muzykę do poematu Kupały "A kto tam idzie", uznawanej za białoruski hymn. Warto odnotować, że Rogowski był dyrygentem Wileńskiej Orkiestry Symfonicznej, którą dyrygował także Rosjanin Konstantin Gałkowskij, autor "Rapsodii Litewskiej" i chóralnego dzieła poświęconego Basanavičiusowi. Kontakty białorusko-litewskie były dość ścisłe - ukazywały się liczne tłumaczenia, a "Litwa" publikowała nawet "Kroniki Życia Białoruskiego" po białorusku. 

Żydowski ruch narodowy, bardziej izolowany ze względu na różnicę w religii, języku, alfabecie i zwyczajach, był także powiązany z innymi ruchami. W dziewiętnastym stuleciu Wilno nadal było największym ośrodkiem kulturalnego i duchowego życia Żydów. Wystarczy wspomnieć słynną drukarnię rodziny Rommów, gdzie wydawany był Talmud Babiloński. Żydowskie drukarnie publikowały też książki w innych językach, także w litewskim. Obok środowisk ortodoksyjnych znaczącą rolę odgrywali też zwolennicy żydowskiego oświecenia (Haskali). Na wileńskim uniwersytecie Żydzi mogli studiować medycynę, a także nauki przyrodnicze, a później uruchomiono jedyny w imperium Rosyjskim Instytut Kształcenia Nauczycieli. Od 1860 do 1880 wychodził w Wilnie hebrajski tygodnik "Ha-Karmel", w 1892 założona została słynna biblioteka Matityahu Straszuna, a na początku 1904 zaczęła się pojawiać codzienna gazeta. Żydzi wileńscy dali światu rzeźbiarza Marka Antokolskiego, skrzypka Jaschę Heifetza, oraz wielu pisarzy piszących po hebrajsku i w jidysz, nie wspominając działaczy religijnych, lekarzy, dziennikarzy, postaci życia politycznego i społecznego nie tylko Litwy, ale i innych krajów, w tym Izraela. 

Można zaryzykować twierdzenie, że państwo Izrael było w znacznym stopniu dziełem wileńskich Żydów, jako że z początkiem dwudziestego wieku Wilno stało się głównym ośrodkiem syjonizmu w Imperium Rosyjskim. Oryginalny styl życia Żydów zachował się w biednym, ale intymnym klimacie getta wileńskiego lepiej niż gdziekolwiek indziej; ta tożsamość miała kolosalne znaczenie przy zakładaniu nowego państwa. Z drugiej strony, to właśnie w Wilnie wypracowano koncepcję kulturalnej autonomii żydowskiej diaspory, a w 1897 powstał Bund - partia socjalistyczna używająca w swej działalności języka jidysz. Wileński wariant jidysz zaczął stanowić językową normę, a miasto stało się symboliczną stolicą kultury tworzonej w tym języku. Odnosi się to szczególnie do założonego w Wilnie teatru żydowskiego. Trupa Wileńska, utworzona w 1916, z powodzeniem pokazywała w różnych krajach sztukę "Dybuk" Szymona An-skiego (Salomon Rappaport). Pomimo że w Wilnie, tak jak i w reszcie Europy, istniała tradycja postrzegania Żydów jako demonicznych Innych, i pomimo faktu, iż od końca dziewiętnastego stulecia w Imperium Rosyjskim nasilał się antysemityzm, koegzystencja z innymi grupami etnicznymi przebiegała tu znacznie bardziej pokojowo niż na południu Imperium czy w centralnej Polsce. Politycznie (np. w wyborach do Dumy) Żydzi współpracowali z Litwinami i Białorusinami; były też przypadki wspólnych inicjatyw kulturalnych - wystawy, koncerty itp.11. Ruchy narodowe innych grup wywarły z pewnością swój wpływ na ruch syjonistyczny i rozwój kultury jidysz. 

Ten szczególny okres w historii Wilna zamyka I wojna światowa. Wraz z upadkiem Imperium Rosyjskiego, polski i litewski ruch narodowy osiągnęły swe cele: odzyskanie niepodległości. Ale teraz była to niepodległość dwóch krajów, które znalazły się w przewlekłym konflikcie. Promowana przez Piłsudskiego, naczelnika państwa polskiego, idea federalistyczna upadła. W 1920 roku Wilno zajęły wojska polskie, które wyparły z miasta Litwinów. Wilno stało się prowincjonalnym miastem przygranicznym, pamiętającym jednak swój dawny status stolicy. Granica z Litwą pozostała zamknięta aż do 1938 roku. Państwo litewskie przez całe dwudziestolecie międzywojenne nie przestawało wysuwać roszczeń do miasta, które uważało za swoją stolicę. Kowno, gdzie umiejscowił się rząd, otrzymało niezwykły status "tymczasowej stolicy". Białoruś stała się republiką sowiecką (ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu), a "Litvakia" - terytorium zamieszkane przez litewskich Żydów - zostało podzielone pomiędzy Polskę, Litwę i Białoruską Republikę Socjalistyczną. Żaden z tych terenów nie utrzymywał kontaktów z innymi. 

W tym okresie międzykulturowy dialog Wilna został całkowicie rozbity na kilka konkurujących z sobą monologów, z polskim i litewskim na czele. Mit Wilna (tak jak i katolicki mit Matki Boskiej Ostrobramskiej) począł być wykorzystywany w dwóch diametralnie różnych politycznych dyskursach. W literaturze niepodległej Litwy (Balys Sruoga, Jonas Aistis, Antanas Miškinis) Wilno opisywane było jako uwięzione miasto: korzeni więzienia doszukiwano się w czasach Unii, gdy Wilno znajdujące się w rękach arystokracji i obcojęzycznego kościoła katolickiego wyalienowało się ze swego otoczenia. Polityczna satyra i pisane wtedy wiersze nawoływały do wyzwolenia Wilna. Jednak nawet ewentualne przyłączenie Wilna do Litwy nie mogło widocznie zaradzić poczuciu pewnej alienacji: popularny w owym czasie wiersz Miškinisa "Keturi Miestai" (Cztery Miasta) proklamował stolicę przyszłej wyidealizowanej Litwy nie w wyzwolonym Wilnie, ale w jakimś wymyślonym, jeszcze nie istniejącym mieście zwanym Naujapilis. Oficjalny mit polski i polityczna retoryka polska kładły nacisk na wieczystą i nierozerwalną więź łączącą Wilno z wskrzeszonym heroicznie i niemal cudem przez Piłsudskiego, nowo odrodzonym państwem polskim. Przeszłość miasta, szczególnie ta z czasów romantyzmu, postrzegana była jako przygotowanie do tego zmartwychwstania (fakt, że Piłsudski urodził się w tych regionach i znał polskich romantyków na pamięć, zyskiwał przy tym na znaczeniu). Dyskurs triumfu był jednakże podważany przez wątpliwości i przeczucie przyszłej katastrofy. Mitycznopoetyckiemu obrazowi Wilna towarzyszyła krytyka społeczna - naturalistyczna, a czasem ironiczna (na przykład w dziełach poety Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego). 

Chociaż po upadku Cesarstwa Rosyjskiego zniknęło wiele ograniczeń, w mieście rozwijała się prawie wyłącznie polska kultura. Była ona dosyć bogata i ożywiona (zważywszy ponowne otwarcie uniwersytetu, teatrów, akademii muzycznej, wieczory literackie w tak zwanej celi Konrada, wystawy sztuki współczesnej, kabarety itp.). W 1937 roku wychodziło w Wilnie 114 gazet i magazynów, w tym 74 polskie, 16 żydowskich, 12 białoruskich, 9 litewskich i 3 rosyjskie. Poza czasopismami życie kultur niepolskich było marginalizowane i izolowane; co charakterystyczne, pisarze litewscy i żydowscy żyjący wówczas w Wilnie opisywali wyłącznie życie swych kulturowych enklaw12. Litewskie oraz białoruskie towarzystwa naukowe, jak i litewskie i białoruskie szkoły istniały nadal, działała litewska księgarnia oraz teatr Vaidila grający po litewsku, ale zarówno Białorusini, jak i Litwini - szczególnie od lat trzydziestych, spotykali się z narastającymi restrykcjami. Słynny instytut YIVO założony w 1925 dla studiów nad jidysz i lokalną tradycją żydowską, był wyjątkowym zjawiskiem w kulturalnej topografii miasta; niemniej on także działał w atmosferze izolacji, a później wybryków antysemickich. 

Można jednak i w tym okresie znaleźć przykłady wzajemnego oddziaływania kultur. Tradycja dialogu była w Wilnie aktywnie wspierana przez ruch krajowców oraz niektóre inne ugrupowania. Instytut Badań Naukowych Europy Wschodniej (1929-40) dobrze zdawał sobie sprawę z różnorodności i wielokulturowości dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Grupa młodych polskich poetów o nazwie "Żagary" (po litewsku "gałązki") była bardzo krytycznie nastawiona do polskiego nacjonalizmu: jej uczestnik Czesław Miłosz, który nadal nazywa siebie ostatnim obywatelem Wielkiego Księstwa, stał się z czasem symbolem polsko-litewskiego amalgamatu, tak jak Mickiewicz w wieku dziewiętnastym.

Tomas Venclova, Eseje. Publicystyka. Sejny 2001, Pogranicze.