Recenzja książki "Jacob postanawia kochać" na stronie sztukater.pl

Catalin Dorian Florescu "Jacob postanawia kochać"

sztukater.pl - 25 czerwca 2023

„Jacob postanawia kochac” to pierwsza przetłumaczona na polski powieść Catalina Doriana Florescu, Szwajcara rumuńskiego pochodzenia, w dodatku psychologa i psychoterapeuty, co jego powieściom stanowczo wyszło na dobre jeśli chodzi o rysunek bohaterów, psychologicznie bardzo wiarygodny, pogłębiony o warstwę rodzinnego dziedzictwa i na tyle skomplikowane motywacje, że odkrywamy je z zapartym tchem. Wcześniej porwała mnie powieść Florescu „Człowiek przynosi szczęście” (https://sztukater.pl/ksiazki/item/41303-der-mann-der-das-gluck-bringt.html) – okazuje się więc, że z twórczością pisarza zapoznałam się w odwrotnej kolejności. Nic nie szkodzi, obie książki są znakomite.

Piękna opowieść „Jacob postanawia kochać” spięta jest jakby klamrą, obejmującą dzieje rodziny Obertinów (Aubertineów), której losy śledzimy nielinearnie ale w sposób jak najbardziej zrozumiały i wynikający z zaplanowanego toku narracji, od XVII wieku do lat 50-tych wieku XX. Często zaczynali od niczego, tracili, by znów dźwigać się z podniesioną głową. Rumuńska saga rodziny Obertinów jest przykładem pokręconych losów wielu rodzin, szukających w chaosie historii jakiejś stabilizacji. Catalin Dorian Florescu znakomicie wplata rodzinne dramaty, miłości, zdrady, sprzeniewierzenia i codzienny trud w wielką historię, pokazuje, jak niewiele czasami zależy od człowieka i jaką siłą musi się on wykazać, by przetrwać. Na przykładzie naszych bohaterów można prześledzić, jak historia, jej niespodziewane zawirowania, kierują dolą ludzi, rzucają ich w jakiś rejon świata, by później ich stamtąd przepędzić. Dzięki nieocenionym przypadkom spotykają się osoby, które trwają przy sobie długie lata, zakładając, a potem przedłużając linię rodu, która da się śledzić przez wieki, przenosząc uwagę z jednego konaru drzewa genealogicznego na kolejny. Tutaj początek sięga wojny trzydziestoletniej i pomysłu praprzodka Caspara, by związać swoje życie z najemną armią protestantów, a później z tymi, którzy zaoferują więcej. Jego życie to walka i wiele wylanej krwi i takie obrazy z pola bitew: „(…) kanonierzy odpowiadali ogniem, a na flankach ruszała kawaleria, żeby stawić opór wrogowi. Pikinierzy stawiali swoje piki na sztorc, żeby chronić muszkieterów, i były to owe nieliczne chwile spokoju, kiedy wszyscy oni, skądinąd żyjący samotnie, oddychali jak jedno ciało. Ciało złożone z obszarpanych, zdziczałych, oszpeconych mężczyzn, będące gotowe niszczyć albo zostać zniszczonym. Caspar, pierwszy Obertin, także obdarty, oszpecony i zdziczały, był jednym z nich.”

Przechodzimy swobodnie przez różne momenty historii, raz mocno w przeszłość do XVII i XVIII wieku, innym razem do lat II wojny i powojnia, by znów cofnąć się do początku lat 20-tych XX wieku. I wniosek jest jeden – żeby przetrwać należy być silnym i bezwzględnie dążyć do wyznaczonego sobie celu, nawet depcząc innych po drodze, nie ugiąć się ani przed przemocą ani pod wpływem wstydu czy litości. Świat bowiem nie wybacza słabym i nie daje im drugiej szansy. Najemnik Caspar wydarł dla siebie gospodarstwo przelewając krew, co prawda przez własną pomyłkę, ale bez większego namysłu. Tak też zdobył żonę, Jakob determinacją i bezczelną pewnością siebie dokonał tego samego trzysta lat później, przyjmując nazwisko Obertinów za własne, wżeniając się w majątek i pomnażając go sprytem i gospodarnością. Kobiety, jak to kobiety, posłuszne mężom, rodzące dzieci i traktowane z góry, nie miały nic do powiedzenia. Zwykle na drugim planie, pomijane i lekceważone. A jednak i w tym przypadku potrafił autor pięknie rozrysować ich sylwetki, subtelnie, cieńszą, wycieniowaną kreską. Widać ich próby, nieśmiałe, przeciwstawienia się, ich cierpienie i chęć obrony dzieci przed silną ręką ojca, które to pragnienie jednak nie wzbija się ponad strach, pozostając zaledwie drobnym gestem i bólem wyrażonym w spojrzeniu. Odmienna w swej cygańskiej porywczości i tajemniczych praktykach pozostaje jedynie Ramina, jednak i ona musi się poddać i wywiesić białą flagę, by ratować syna. Taki jest los i powinność matki, której serce nie pozwala postąpić inaczej. Od nich wszystkich odstaje Jacob, najmłodszy, ostatni z Obertinów, którego przedwczesnym narodzinom towarzyszy niesławna legenda i który po śmierci bliskiej mu serbskiej dziewczyny postanawia przestać kochać. Jacob przez „c”, co ma tu swoje uzasadnienie w treści książki, jest tak niepodobny do swego władczego, aroganckiego i brutalnego ojca, Jakoba, jakby w ogóle nie był jego synem. Łączy ojcowską pracowitość z ogromną wrażliwością i prawością, co niesie nadzieję, na odrodzenie tych najlepszych cech w rodzinie. Tylekroć zdradzany, wyśmiany i wykorzystany, nie mogący zdrowo wzrastać we własnej rodzinie, podniósł się z wszystkich doświadczeń silniejszy, umocniły go one, uczyniły mężczyzną. Jednocześnie zaś nie zagłuszyły w nim empatii i zdolności do miłości oraz wybaczenia. Okazuje się, że ta ostatnia może dodać wiele sił i pozwolić żyć w zgodzie ze sobą.

Można znaleźć w powieści paralele z wątkami i bohaterami biblijnymi, a także pewien determinizm i okrucieństwo znane z tej księgi ksiąg. Trudno być pewnym tego świata, nie sposób mu zaufać, nigdy bowiem nie wie się, kto przeciwko komu za chwilę się zwróci. Wojny religijne, czystki etniczne, konflikty światowe. W kraju tak wielonarodowościowym, jakim jest Rumunia, wystarczy jedna iskra, i ona powoduje tu pożar niejednokrotnie. Niemcy, Serbowie, Cyganie, Rumuni, Żydzi, później Rosjanie…toż to potencjalna mnogość punktów zapalnych i nienawiści, podczas gdy jedne portrety płoną w podwórkowych ogniskach, inne w pośpiechu wiesza się na ścianach. Rozpadają się sojusze, społeczności wcześniej w miarę zgodne, żyjące obok siebie, czy nawet ze sobą wespół, spalają się w uprzedzeniach i antagonizmach. Broń jest zawsze pod ręką, tylko trzymający ją noszą coraz inne mundury. Sceny bardzo krwawe i naturalistycznie, wręcz werystycznie malujące rzeczywistość bitew i ich skutków, biedy, wiejskiej brutalności i porządków czynionych przez każdą nową władzę przenikają się niekiedy z lekko onirycznym, zamglonym krajobrazem, z którego wyłaniają się rzeczy nieoczywiste, tajemnicze niczym z realno-magicznego świata, które przewracają wszystko do góry nogami i każą szukać nowych rozwiązań. Takie pomysły i środki wyrazu przyciągają nas do powieści, zasysają naszą uwagę, przywiązują do bohaterów i każą przejmować się ich losami. „Jacob postanawia kochać” to powieść epicka, z wieloma odniesieniami i symboliką, pokazująca zmagania człowieka z przeznaczeniem, rozpędzoną machiną historii, a także z samym sobą. I choć nic nie jest pewne, ciągle trzeba zaczynać od nowa, uciekać się do przemocy i w porę wyczuwać niebezpieczeństwo, to przecież człowiek okazuje się silny, wciąż istnieje i udowadnia, że jego instynkt przetrwania daje mu zwycięstwo.

Recenzja na stronie sztukater.pl

Kup książkę na stronie internetowej Wydawnictwa