Krzysztof Czyżewski na 35 lecie Pogranicza.

35P

Mija właśnie 35 lat od powołania do istnienia Ośrodka „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach. Zabierając się do pisania, zapaliłem świeczkę i zaraz musiałem przyłożyć do niej dłoń by nie zgasił jej pierwszy podmuch. Pomyślałem, że w geście tym skrywa się prawda o naszym istnieniu.

Już tyle razy mogło nas nie być… Pogranicze to bycie na sejsmicznym uskoku, podszyte egzystencjalnym lękiem. Wystarczy ksenofobiczna nienawiść u władzy, publikacja kontrowersyjnej książki albo zawiść o rząd dusz. Inni, świrowiercy, przybysze skąd inąd. Skąd ta pretensja do istnienia? Z miłości. Ona uwalnia wzlot ku niemożliwemu, mości miejsce pośród ludzi, spełnia się w służbie.

Zapaliliśmy niewielkie światło na rubieży. Strzegąc go, znaleźliśmy się w małym centrum świata. Nie wyrzekając się inności, staliśmy się swoimi. Zbudowaliśmy gościniec dla przekraczających granice i ciekawych drugiego brzegu; wyrzuconych z gniazda przez wyznawców wyższości rasy, religii czy etniczności; wszystkich, którym jest za ciasno w wąsko obrysowanych terytoriach tożsamości; dla których plemienność to za mało, by poczuć się u siebie, we własnym domu, pod bezgranicznym niebem. Otworzyliśmy swoje progi dla ludzi pogranicza, respektujących odmienność, zamiast zacierania granic potrafiących je zgłębiać i przekraczać, znających się na sztuce budowania mostów, których tożsamość – zamiast wykluczać innych – wzbogaca się wielokulturowym sąsiedztwem. Zaczynaliśmy z ubogim warsztatem doświadczenia, języka i narzędzi działania. Wkraczaliśmy na niemal dziewicze pole praktyk budowania tkanki łącznej. Popełnialiśmy błędy, błądziliśmy, mogło się zdarzyć, że kogoś zraniliśmy ignorancją albo gadaniną zamiast zasłuchania. Niemniej nie ustawaliśmy w dążeniu w głąb, pod powierzchnię krótkowzroczności, bylejakości i hegemoni tego, co doraźne, konsekwentnie zanurzając działania kulturowe w pracy organicznej i długim trwaniu.

Mądrość ludzi pogranicza jest wyrafinowana i subtelna, wymykająca się kategoriom uchwytnym dla języka mediów czy metodologii nauk społecznych. Tam, gdzie spotyka się dwoje ludzi pogranicza, tam pieśń na trzy głosy idzie. I właśnie ten trzeci głos, ani twój ani mój, nie poddający się zawłaszczeniu przez kogokolwiek, wolny od zmowy swoich i wymykający się naszym partykularnym racjom, jest prawdziwą tajemnicą pogranicza. W jej zgłębianiu filozofia spotyka się z praktyką, praca duchowa z dyscypliną wstrzemięźliwości, autokrytycyzmu i ciągłego przekraczania siebie.

Trzydzieści pięć lat bycia w drodze. I końca tej podróży na Wschód nie widać. Wciąż nowe lekcje do odrobienia i zburzone mosty do odbudowania. I to zapalone światełko, którego trzeba strzec przed zgaszeniem. Bądźcie z nami.

Krzysztof Czyżewski