Powoli, wspólnie rozpoczęliśmy podróż po bezkresach przeszłości.
Rozpoczęliśmy od pozdrowienia "szalom". Potem pojawiały się pojęcia religii, historii i kultury. Tora, język hebrajski, synagoga, menora, kirkut, jesziwa, rabin, cadyk, chasyd. Na scenę swoistego teatru wobraźni zaczeli wkraczać sejneńscy bohaterowie: przeor Bortkiewicz, Mojżesz Icchak Awigdor, Tuwie Pinkas Szapiro, Mojżesz Becalel Luria, Moris Rozenfeld. Rozmawialiśmy o tym, jak wyglada dzień powszedni wyznawców judaizmu, jak przebiegają święta. Egzotyczny do tej pory świat staje sie coraz mniej obcy. Dzieci przypominają, że ich babcie i dziadkowie wspominali czasem swoich żydowskich sąsiadów, że mama czasem mówi, żeby zdjąć czapkę, bo przy stole w czapkach to siedzą Żydzi, że w kościele i w synagodze trzeba się podobnie zachowywać. Jedna z uczennic zapala świece, dzieci biorą po kawałku macy, rozpoczynamy opowieść o szbasie. Potem wspólnie decydujemy, że czas na krótką przerwę. A poźniej mały koncert Kapeli Klezmerskiej, muzycznie ilustrujący najważniejsze momenty żydowskiego wesela, smutna doina na wyjście panny młodej, dostojna hora i skoczny freilakh, gdy małżeństwo zostało zawarte a goście weselni unoszą oblubieńców na krzesłach i tańczą z nimi. Robi się gwarno, dzieci podrygują w rytm muzyki, nucą nieśmiało. "A czy chcecie żebyśmy was nauczyli jednej żydowskiej pieśni" "Taaaaak!" - odpowiadają. Przygotowujemy sie do śpiewu - uczniowie oddychają głośno, parskają, bawią się dźwiękiem, robią to smutne to wesołe miny. Wkrótce w synagodze rozlegnie się "A kiedy rebe śpiewa".