Warmię warto polubić

Warmię warto polubić

Do Olsztyna zjechali wolontariusze Borussii, którzy na co dzień pracują w ośrodkach kultury i muzeach w regionie i uczą się jak chronić krajobraz kulturowy. Sasza zaczyna dzień w archiwum państwowym w Olsztynie od wypicia herbaty z etatowymi pracownikami, potem kataloguje dokumenty.

Ksenia, wolontariuszka w kętrzyńskim muzeum, w wolnych chwilach fotografuje i uczy gimnazjalistów języka rosyjskiego, a Wika z Karoliną zanim dotrą do pracy w domu kultury w Gietrzwałdzie, podziwiają warmińskie krajobrazy, bo mieszkają w Worytach. - Na początku trudno mi było przestawić się na mieszkanie w małej wsi, bo pochodzę z Kaliningradu - opowiada Wika. - Teraz polubiłam spokój i ciszę wsi oraz dom, w którym mieszkamy z Karoliną - poniemiecki mały budynek. 

W borussiańskim programie "Międzynarodowy wolontariat w ochronie zabytków" bierze udział dwudziestu młodych ludzi: ośmiu Polaków, sześciu Niemców i sześciu Rosjan. Na rok przyjechali na Warmię i Mazury uczyć się ochrony krajobrazu kulturowego. Właśnie minął półmetek pobytu. - To spotkanie ma im uświadomić, ile już się nauczyli, ile zrobili - mówi Beata Samojłowicz, koordynatorka projektu. 

Wika z Karoliną zrobiły już wiele: zorganizowały świąteczny kiermasz, wystawę o warmińskiej architekturze. Prezentacja stała się okazją do spotkania wielu mieszkańców Woryt. - Inicjatywa dziewczyn zjednoczyła wieś, to bardzo cenne - uważa Samojłowicz. 

Z wolontariuszek zadowolony jest też Józef Szkandera, dyrektor gietrzwałdzkiego domu kultury: - Pełne zapału, pomysłów, mają otwarte głowy, bardzo nam pomagają m.in., robiąc foldery ... - wylicza. 

Wika: - W Rosji nie miałam do czynienia z organizowaniem życia kulturalnego związanego jednocześnie z historią regionu, a teraz już wiem, że bardzo mi się to podoba - mówi. Pytana, co chce robić po skończeniu wolontariatu, odpowiada bez namysłu: - Chyba zapiszę się na studia w Olsztynie. 

Gazeta Wyborcza: Olsztyn z dnia 08-02-2006