Książka, uważana za jedno z najciekawszych osiągnięć ukraińskiego modernizmu, łączączy europejską tradycję powieści intelektualnej z trafną diagnozą realiów radzieckiej Ukrainy lat 20. XX wieku.
We wstępie do książki, do którego napisania zaprosiliśmy ukraińską pisarkę, poetkę i eseistkę Oksanę Zabużko, czytamy: "Maleńki dramat" po raz pierwszy ukazał się w postaci książkowej na emigracji, w Paryżu, w 1956 roku. W oparciu o tę powieść można badać „portret epoki”, przemiany obyczajów i norm zachowania w ukraińskim „czerwonym Weimarze” lat dwudziestych: jest tu i ukrainizacja, i industrializacja, i NEP, i „nowe małżeństwo”, i „kwestia kobieca”. Zaprezentowano tu na tle jednego dziesięciolecia (o każdej postaci wiemy, kim była przed rewolucją bolszewicką) niemal wszystkie stany i warstwy społeczne,
może oprócz chłopów (Pidmohylny był dzieckiem wielkiego miasta, produktem wszystkich trzech naszych ponadmilionowych miast XX wieku: Katerynosława, Kijowa i Charkowa).
"Maleńki dramat" - ten tytuł tylko pozornie stanowi moralne streszczenie opowiadanej historii (trochę jakby diagnoza epoki – miniaturyzacja namiętności czy „dramatów” do rozmiaru “maleńkich”), bo ma także dosłowne znaczenie! Maleńki dramat – to także określenie czysto gatunkowe: mały teatrzyk, przedstawienie na jarmarku, gra katarynka, a tytuły scen brzmią jak wskazówki dla reżysera. U Arendt zło jest banalne, a u Pidmohylnego – „małe”, jak wszystko w tym „mieszczańskim dramacie”.
Wszystko jest tu jakby nieprawdziwe, pomniejszone do rozmiaru gabinetowego– pokojowe, salonowe, laboratoryjne; także namiętności bohaterów – nie bez powodu wszystko, co między nimi zachodzi, dzieje się w czterech ścianach! W teatrzyku Maleńkiego dramatu wszyscy są „skazańcami na nitkach” – to lalki, które wyobraziły sobie, że są żywe i spróbowały zbuntować się przeciwko scenariuszowi, mówiąc dzisiejszym językiem – wyjść z Matrixa.
Po książkę zapraszamy do naszej internetowej księgarni (link w komentarzu).