Recenzja książki "O zwierzętach" na portalu sztukater.pl

okladka _O zwierzętach 11 05 2023_front

sztukater.pl - 12 listopada 2023

Literatura nieustannie mnie zaskakuje, co zresztą lubię i czego oczekuję. „O zwierzętach”, krótkie wpisy, wyimki z własnych utworów, często w formie aforystycznej lub migawkowych przemyśleń, pozwoliły mi spojrzeć na wielkiego Eliasa Canettiego z nieco odmiennej perspektywy, zobaczyć w nim inną wrażliwość.

Ten pisarz – myśliciel, niezwykle krytycznie podsumowujący ludzką naturę, surowy i bezkompromisowy w ocenia naszej zachłanności, interesowności i potrzeby roztopienia się w tłumie, miał całe pokłady sympatii i zrozumienia dla naszych „braci mniejszych” – zwierząt. Refleksje, cytaty, fragmenty tekstów, zamieszczone w książce, są głębokie, mają drugie i trzecie dno, do którego warto się dokopać. Słowa: „Wymyślić, co godnego pochwały znalazłyby zwierzęta w człowieku” są charakterystyczne w kontekście toku myślenia pesymisty Canettiego o ludzkości ogólnie i jej pojedynczych jednostkach. Zarazem zaś można z nich wywieść niezły traktat filozoficzny.

Mamy tutaj człowieka jako pochodną od zwierzęcej linii, jako podpatrującego i usiłującego naśladować w cichości pewne cechy, a jednocześnie z całych sił próbującego zaznaczyć swoją wyższość i bezdyskusyjne panowanie, jako istoty rozumnej. Canetti przedstawia jednak sporo wątpliwości, czy faktycznie wyższość ta, biorąc pod uwagę szereg okoliczności, ma rację bytu. Choćby tak frapujące Canettiego zjawisko podejścia do śmierci, które, jego zdaniem, u zwierząt jest bardzo naturalne i pełne swoistej godności. „A jaki jest grzech pierworodny zwierząt? Dlaczego zwierzęta boleśnie doświadczają śmierci?” W dodatku z ręki bezempatycznego człowieka, który ani trochę nie zważa na ich cierpienie. „Czy zwierzęta mniej się boją, bo żyją bez słów?” Tutaj znów porównanie jest bezlitosne dla ludzi. Łatwo jest wystąpić przeciwko słabszemu, mając pewność, że nie odpłaci nam złem za zło. Zwierzęta pozostają właśnie w takiej sytuacji zależności od nas. Pomiędzy narodami, grupami społecznymi, wybuchają konflikty, wojny, rewolucje. W przypadku zwierząt nigdy to nie nastąpi, nadal będą osamotnione pokornie szły na rzeź.

A jednak aspekt związku człowieka i zwierzęcia jest stale obecny, choćby we wszystkich mitologiach, które, niezmienione, przetrwały przez wieki. Nie tylko obecny, ale też bardzo spójny i kreatywny, bez zwierzęcego komponentu ludzka natura byłaby o wiele uboższa, mniej interesująca. Silne związki człowieka z naturą widać w autochtonicznych społecznościach, np. indiańskich. Symbioza i szacunek są tutaj nader wyraźne. Im większa i bardziej szczelna nakładka cywilizacyjna, tym słabiej tę więź dostrzegamy, bo też i ulega ona erozji. Zwycięża człowiek, ale czy to dobrze? Wchodzą elementy sztuczne, upozorowane, wyrafinowanie wytworzone, które skutecznie maskują to, co autentyczne i spontaniczne. Kto może udowodnić, że świat został stworzony właśnie dla człowieka i istnieje po to, by mu służyć. Takie przekonanie wpaja się nam od kołyski i nie mamy potrzeby zastanawiać się nad jego prawdziwością i sensem. W dodatku ludzie ani tego nie szanują ani nie kierują w stronę świata wzajemnej troski.

Zwierzę jako istota osobna, czująca, choć nie posiadająca daru mowy, by o tym opowiedzieć, niezakłamana, działająca zgodnie z przydanymi jej instynktami, zasługuje na akceptację i poszanowanie, na miejsce obok nas. Tymczasem my czynimy zeń albo obiekt podległości, albo eksperymentu, w ostateczności zaś cel rozładowania agresji. Z taką interpretacją zapewne zgodziłyby się współczesne organizacje broniące praw zwierząt, a także wszyscy ci, dla których zwierzę ma znaczenie podmiotu, a nie rzeczy.

Tymczasem sporo w nas ze zwierzęcia. Może na zasadzie ewolucyjnej, zbiorowej pamięci, albo też trochę z racji naśladownictwa tych cech, jakie mogą się przydać w życiu. Czy jednak jakiekolwiek zwierzę chciałoby się zamienić, aby zostać człowiekiem?

Recenzja na portalu sztukater.pl